Witam się po krótkiej przerwie.
W zeszłym tygodniu miałam urwanie głowy, bo nie dość że praca to jeszcze moje urodziny w poniedziałek,
a w zasadzie to świętowałam 3 dni, bo każdy przychodził kiedy indziej.
Ostatecznie wymyśliliśmy po długich bojach, że nasz synek będzie miał na imię Jaś. Niestety mój Mikołaj nie przeszedł

Jan podoba się nam obojgu, do tego ma mnóstwo zdrobnień, więc na tym imieniu stanęło ostatecznie.
Od kilku dni mnie tak poniewiera kopniakami! Szczególnie przed spaniem mam taki pokaz karate, że mnie wygina.
Aaa i pierwszy raz młody miał w brzuchu czkawkę

Mąż słuchał przez brzuch i śmialiśmy się z tego strasznie.
Zaczęliśmy też sporo spacerować od jakiegoś czasu. Ruch przyda się nam obojgu z mężem więc wychodzimy wieczorami zrobić jakieś 3 km marszu z psiakiem. Wczoraj byliśmy jeszcze nad Zalewem. Było 20 stopni! Moj P. zasuwał w krótkim rękawku - niesamowite w październiku.
Katia - mi siara jeszcze nie leci
Trusia - trzymam mocno kciuki za siostrzenicę!