Dziewczyny, pewnie nie powinnam was denerwować:-(
mam mętlik w głowie...
Ja dochodzę do siebie, cóż pewnie długo się nie uśmiechnę szczerze, ale mam dzieci i one dają mi wielką siłę.dla nich muszę się trzymać.
nie wyobrażam sobie cierpienia matki która traci swoje pierwsze dziecko.
W piątek pochowaliśmy Liwie a ja od
czasu pogrzebu zaczynam się oswajać z
tym, że to jednak prawda.
Nie ma brzucha, nie ma dziecka...
Liwia pomimo że żyła podczas porodu, to gdy wyszła że mnie jakby ktoś kabel przeciął. Reanimacja, modlitwy....nic.
Dziewczyny, nie bierzcie sobie mojego
pl przypadku do siebie, proszę! nie stresujcie się dodatkowo