Grzechotka, zdrówka dla syncia:-)
Na wizycie kicha. Szyjka ani drgnęła, równie dobrze mogłabym urodzić w 42 tygodniu gdyby nie ta cukrzyca. Pytałam czego mogę się spodziewać na patologii i jak długo to może trwać. Powiedział mi, że gdyby pracował w szpitalu i wziął mnie do siebie to w ciągu góra 6 godzin doprowadziłby do gotowości porodowej. Tylko kurka nie pracuje w żadnym. Ale już wiem na co mogę liczyć i jutro już będę męczyła lekarzy, żeby w środę urodzić.
Na szczęście ten paciorkowiec którego mam jest wrażliwy na większość antybiotyków, więc mam się nie martwić. Ja dostanę antybiotyk w trakcie porodu, Młody tuż po. Najważniejsze, żeby w posiewie u niego nie było tego dziadostwa, bo inaczej antybiotyk będzie dłużej, a co za tym idzie i pobyt dłuższy.
Biorę się za prasowanie. Mielońce usmażone:-) będą mieli na 2 dni:-)
Nie wiem czy będę miała jakiś kontakt z Wami, ale jeśli nie to i tak myślami będę z wami:-)