Witam się i ja.
Wczoraj od rana 5 godzinny maraton jeść-wrzask-kupa-10min drzemki-jeść... itd, potem jak zasnęła pucowanie mieszkania, gość, kolejny gość, międzyczasie wstała na żarcie i dalej nyny... ok.18 pobudka, kąpiel, przyszli znajomi też z małą dziewczynką - Zuza o dziwo spokojna... No ale w ostateczności zasnęła przed północą. Nie wiem skąd miała tyle energii... Za to mój brak energii zaskoczył męża w nocy. Zbudziła sie tuż przed 3. Nakarmiłam ją, położyłam w łóżeczku i padłam. Normalnie urwał mi się film. Mąż powiedział, że patrzy - ja nieprzytomna, a bobas rozbudzony i rozbawiony w najlepsze. Ponoć powiedział "Zuzia, zostaliśmy sami na placu boju". Zbudziłam się koło 6 ;-)
A już noc wcześniej czułam, że moje baterie się wyczerpują

Hehe a teraz jestem jak nowonarodzona. Zuza nakarmiona i leżymy razam w łóżku śmiejąc się do siebie :-)
Grzechotka u nas jak było takie prężenie, stękanie, wrzask przy jedzeniu to też mi ręce opadały, a ostatnio zauważyłam, że jak przy tych objawach (które najczęściej są przed pierdami albo kupą) zamiast cyca dam smoka, to wyżyje się na smoku, w końcu pierdnie i już potem je spokojnie, albo śpi lub okazuje się, że w cale nie była głodna, tylko jakoś mocno potrzebowała possać przy tych pierdach.
Kurcze, nie wiem co na obiad... Chodzi za mną ryż z jabłkami, a tu ani jabłek, ani ryżu :-(