Krisowa dzięki :-) wypróbuję i dziś na wieczór już pić nie będę. Może w tym jest cały myk.
Nam mała dziś obudziła się o 15:30 i po zjedzeniu ni cholery nie chciała usnąć tylko na początku pięknie oglądała sobie pokój i tatusia który ją ciągle tuli a później włączył jej się nerwus. Dawałam cyca, ale traktowała go jak smoczka przez co się objadła i ulewało jej się strasznie :-( więc poszedł w ruch smoczek. W końcu tak walczyła z brakiem snu, że wytrzymała do następnego karmienia

przebraliśmy ją w wygodniejsze świeże ciuszki (w sumie to był debiut od początku do końca tatuśka-jestem dumna) tak zgłodniała, że teraz szybciutko padła i w końcu mamy chwilkę relaksu.
Kocham ją nad życie i widzę jak każdego dnia się zmienia i rozwija, a to dopiero 11 dni za nami :-) i widzę, że pucie jej zaczynają rosnąć

hihi
Co do werandowania. Nam położna coś o nim wspominała i powiedziała, że pierwszy spacer dopiero po 3 tygodniach, więc podziwiam
Susi za odwagę wyjścia wcześniej

może panikara jestem, ale dla mnie jeszcze troszkę za zimno jest na spacer, choć już chciałabym pójść z maleńką gdzieś :-)