Czesc dziewuszki!
Dzieki, za pamiec i ze sie martwicie o mnie.
Zyje i nawet Was czytam powiedzmy, ze na bierzaco; po trochu za kazdym razem jak karmie ale nie chcialam Wam smecic jak mi ciezko.
A jest mi qurewsko ciezko, wiele bym dala zeby miec kogokolwiek do pomocy.
Caly tamten tydzien chodzilam do pracy, jeszcze pn i wt mialam malo domkow ale od srody juz sajgon. W piatek skonczylam o 22 i to taka klientke co nas co pare miesiecy bierze wiec zasyfione zupelnie. W sobote nie moglam sie ruszac az.
A po calym tygodniu to zupelne tornado, w domu przejsc nie mozna bylo, obiady to odbieralam z restauracji jak wracalam do domu, zanim sie uporalam z praniem, prasowaniem, zakupami itd.
Moj kochana sasiadka przyszla i jak zobaczyla co sie dzieje to przyniosla mi bon do serwisu sprzatajacego, ze niby ktos jej kiedys dal a skoro ona uzywa mojego serwisu to zebym sobie go wykorzystala.
I powiem Wam juz w doopie mialam czy dobrze sprzataja czy nie, co sobie pomysla itd. Przyszli, posprzatali i przynajmniej przejsc mozna.
Martino myslalam, ze kolki ma. Plakal nam ale nie o ustalonej porze tylko tak czasem rano, czasem wieczorem. Nie wiedzialam co mu dolega a jak mnie w domu nie bylo to nie wiedzialam nawet czemu placze.
Teraz jak (powiedzmy), ze jestem w domu to wydaje mi sie, ze to jednak brzuszek. Zmienilismy mleko na Nutramigen i od razu pierdziochy przeszly i kupke lekko mu sie robi. Placz trudno powiedziec, ostatnie 2 wieczory plakal przez 5h a wczoraj np. wogole.
W tym tygodniu tez niby jestem w domu ale kazdego dnia mam conajmniej 3-4 wypady. Praktycznie codziennie jestem w szpitalu (tam sa tez budynki medyczne gdzie przyjmuja lekarze). Jak nie Karen miala cos na nodze, to Kevin mial sprawdzenie, nastepnego dnia juz mial infekcje ucha, to ja do mojego lekarza.
We wtorek mam miec podwiazywane jajniki a na razie dostalam zastrzyk na 3 mies.
Myslalam, ze jak juz bede pewna, ze nie zajde w ciaze nigdy to zmieni sie moje podejscie do M ale niestety dalej mi przypomina o porodzie.
Jak widzialam mojego lekarza resztka sil hamowalam lzy, ta moja kochana polozna zaprosila mnie na lunch jak bede w szpitalu ale na razie tez nie moge jej widziec.
Jest mi cholernie ciezko bo poza M nie mam tu nikogo a nie moge teraz na niego patrzec. Co zreszta nie jest trudne bo kazda minute spedza na gorze.
Przynajmniej z remontem zesmy sie bardzo posuneli, konczy wlasnie ostatni pokoj i bedzie mozna malowac.
Sorki, ze tak chaotycznie pisze.