podczytuję wieczorami co tu naskrobiecie ale jakoś weny twórczej nie mam.
Isia z tym sprzątaniem jesteś wielka, że dajesz sobie radę. Mam za sobą dwa dni wytężonej pracy w sprzątaniu po remoncie i padam ze zmęczenia. Do tego potwornie bolą mnie plecy. Każdy krok sprawia mi ból. Żeby tego było mało musiałam obsłużyć ostatnio zakatarzonego lekarza i czuję, że znów zaczyna mnie łapać przeziębienie.
Co do pytania odnośnie powrotu do pracy: mój szef chciałby abym wróciła do pracy jakieś dwa miesiące po porodzie. Dla mnie to za szybko, zamierzam wykorzystać cały urlop macierzyński, wcześniej na pewno nie zostawię maleństwa. A co będzie dalej to nie wiem czy klub maluszka czy niania, nie mam niestety nikogo z najbliższych, kto mógłby zaopiekować się kruszynką.
Mniam rybka po grecku, Digitalis ale mi apetytu narobiłaś. Uwielbiam ryby pod wszelką postacią, ostatnio wcinam chleb z tuńczykiem w sosie własnym.
Widzę, że mamy tu miłośniczki książek. Mnie akurat fantastyka nie pociąga, wolę babskie pierdoły, dramaty albo książki oparte na faktach. Powoli rozglądam się za czymś do szpitala na te dni po porodzie. Osiem lat temu w szpitalu czytałam "Złap mnie jeśli potrafisz". Może do tego czasu upoluję gdzieś mojego ukochane Whartona, już dawno nie czytałam jego książek. To póki co jedyna fantastyka, którą czytam, ta w jego wydaniu.
Miłej niedzieli dziewczyny, mnie czeka święcenie różańca, córa jest w drugiej klasie i przygotowuje się do komunii. Tak więc przyszły rok mam pełen emocji no i motywację by po porodzie szybko wrócić do formy :-)