Agacio, współczuję wrażeń w przychodni. Obstawiam udar, moja babcia kiedyś miała i podobnie się zachowywała. Przykro patrzeć na takie rzeczy.
Jolek, klepiecie i klepiecie, na jaki wątek nie wejdę to mam kupę do czytania

Nie było mnie na bb chyba ze dwa dni tylko, sama nawet nie wiem czemu, jakoś tak wyszło. Poniedziałek i wtorek miałam kompletnie z życiorysu wycięty, bo rodzina mojego męża przez cały weekend Julka na rękach nosi, a ja potem mam cyrk w domu jak z nim w poniedziałek sama zostaję. Wczoraj szwagier u nas był i też go od razu hop na ręce. Na szczęście małż się wtrącił, żeby go nie nosił. Na co szwagier zdziwiony: to co mam z nim robić? No do jasnej ciasnej, jak nie widzą innego rozwiązania niż noszenie na rękach to niech się lepiej wcale do niego nie zbliżają, ja się nim spokojnie sama zajmę. Niby chcą pomóc, żebym odpocząć chociaż w weekend mogła, ale to się potem i tak wszystko przeciwko mnie obraca. Ale nie przegadasz. Bo ja jestem zła i wyrodna matka. Ot co ich zdaniem.
Aaa, zapomniałam się Wam pochwalić, że sobie kieckę kupiłam i bluzkę, żebym w pracy jak człowiek mogła wyglądać

I małżowi sweter pod choinkę (fortunę kosztował, więcej niż moje dwie rzeczy razem wzięte:-)) i Julkowi zabawki na święta w carrefour, było -40% więc wzięłam gadającą piłkę z fp i fontannę z kulkami, mimo że ona od 9 m-cy dopiero
