Już wróciłam z laboratorium, w poniedziałek poodbieram wyniki a we wtorek wizyta- być może ostatnia. W laboratorium oczywiście tłumy ale podeszłam bez kolejki- w końcu wisi kartka, że ciężarówki bez kolejki. O dziwo nikt się nie bulwersował. Teraz mogę już zjeść śniadanko. Zresztą Młoda się też dopomina przeciąganiem

Carmella współczuję tego leżenia na porodówce, bo to jednak frustrujące kiedy wszystkie idą rodzić a ty nie. Ale dla was lepiej jak sobie z Pam jeszcze poczekacie.
Mam nadzieję, że Fiore z Leo czują się lepiej i niedługo ona sama nam napisze jak u nich.
Za Laurę i Pieszczoszkę też trzymam kciuki. Pamiętajmy o tym, że każda ciąża i każde dziecko rozwija się indywidualnie i tak naprawdę to co mamy na suwaczkach jest mocno orientacyjne. Najważniejsze, że są pod opieką specjalistów. Trzymam kciuki.
Z innych wieści, to moja siostra jest od wtorku w szpitalu. Wczoraj miała USG i nie ma śladu po hipotrofii. Mała waży ok. 2300 i wszystko jest ok. Dzisiaj jeszcze mają zrobić zapis KTG i jeśli będzie ok, to puszczają je do domu.
Mi natomiast po spacerze z laboratorium przeszedł ból lewej nogi, więc jak podejrzewałam to efekt ucisku na naczynia krwionośne podczas snu. No i chodzi mi się co raz gorzej. jakaś taka niezgrabna jestem albo po prostu nieprzytomna dzisiaj.
W związku z tym czas na śniadanko a później kawkę może to mnie postawi na nogi. Obiad mam od wczoraj więc dzisiaj mogę robić nic przez cały dzień. Chyba, że jakiś spacer z psem ale to troszkę później i na pewno nie za długi- pogoda jakaś taka niepewna.