Rozumiem Pieszczoszkę doskonale...kiedy urodziłam Stasia zabrano go na cztery doby na neonatologię, były to cztery najdluzsze dni mojego życia... choć ja miałam to szczęście w nieszczęściu że mogłam być z nim 24 na dobę, przytulać i opiekować się nim. Nie mniej jednak po cc musiałam choc troszkę być na swoim oddziale i odpocząć, pamiętam jak mi serce pękało za kazdym razem gdy opuszczałam neonatologię po to tylko by po 30 minutach wrócić...Najbardziej bałam się sytuacji w ktorej bede musiała wrocic do domu bez synka. Na szczęście po gruntownym przebadaniu Stasia po czterech dobach przywiezli go na moj oddział, a po szesciu wrócilismy wspolnie do domku. My mielismy to szczeście ze lezałam na sali tylko z jedna dziewczyną która miała przy sobie córeczkę, ale doskonale mnie rozumiała, poniewaz po pierwszym porodzie takze była bez dziecka, a do tego jest polozną i wiedziała jak mi pomoc abym nie zwariowała. do dzis sie przyjaznimy a jej rady sa dla mnie bezcenne.