little_nina
Fanka BB :)
O ja straszna, wredna i paskudna. Przyniosłam L4 w bodajże 10 tygodniu ciąży i ciągne do tej pory. Na szczęście miałam um. zlecenie (wykonując pracę normalnie jakbym pracowała na um. o pracę), ale niestety byłam na tyle głupia, żeby się z pracodawcą po sądach ciągać i jeszcze bezczelnie sprawę wygrać. Bo przecież powinnam dzień w dzień, po 12 godzin na stojąco zasuwać, latać z 15kg worami karmy i wiadrami wody, z chorymi zwierzętami, dzikimi kotami i w ogóle. No i teraz bezczelnie i zupełnie nieodpowiedzialnie czekać na uprawomocnienie się wyroku i moje kilka ładnych tys. Biedny mój pracodawca, tyle będzie musiał wybulić przeze mnieFlaurka - niestety, niektóre ciężarne czasami przesadzają... nic się nie dzieje, ale całą ciąże są na L-4, a lekarze, szczególnie ci do których chodzi się prywatnie chętnie druczki zwolnienia wydają... a później zdziwienie, dlaczego nie chcą przyjąć ciężarnej do pracy... Niestety, u nas ciążę traktuje się nadal jak chorobę. Są zawody, w których spokojnie można pracować tak długo, jak tylko się da - oczywiście, jeśli ciąża nie jest zagrożona i przebiega pomyślnie.

A tak na serio, bede bronić babek na l4. Nie musi się nic szczególnego dziać żeby sie czuć paskudnie źle. A hasła "ciąża nie choroba" serdecznie już nienawidzę. Nachorowałam się w życiu cholernie dużo, należałam się po szpitalach, ale w większości wypadków czułam się wtedy lepiej, będąc chora, niż teraz w ciąży. Każdy różnie ciąże znosi i czasem nawet 8 godzin przy biureczku ciężko byłoby mi wysiedzieć.
nie nadążam czytać, nie wspomnę o pisaniu.... 
&&&&
Weź no-spę i odpoczywaj!!! Licz co ile pojawiają się skurcze i ile trwa pojedyńczy ;-) Ja z tymi skurczami co 5-8minut odprawiłam D do pracy o 5:30...
Jak wyszedł to zadzwoniłam do mamy podpytać jak "to" boli
mam już wszystko! na 100% !
w listopadzie się przeprowadzaliśmy i gdzieś się zapodziała.... 