Witam sie i ja.W gronie nie wyspanych,ale ze spiacymi dzieciaczkami.Spac poszlam po 1 przy 27'C w domu z wlaczonym "pingwinem i wiatrakami",a Leo obudzial sie 4:45

Zjadl,ale ciezko mu bylo zasnac.Po godzinie jadl ponownie,bo nie zjadl calej porcji,wiec skonczylo sie ze w ciagu 1,5h zjadl 1,5porcji mm,przytulil sie do mamy i odplynal.Za to V obudzila sie z placzem,bo pieluszka spadla w nocy i dziecie sie mokre obudzilo.Teraz jej materac "wyprany" i schnie-a ona spi w naszym lozku,pranie sie robi,a za chwile musze wybudzic po raz drugi S,bo musimy isc dzis pozalatwiac pare spraw,dopoki ma wolny poranek
Ja kiedys widzialam "scisniete" dziecko sasiadki.Wyglad byl traumatyczny,u mnie nigdy by to nie przeszlo,no i u nas pediatrzy tego zabraniaja.
Co do snu i kladzenia.Ja tak jak As,moge napisac ze to sprawa indywidualna dziecka.Np.V nigdy nie byla brana na rece,kolysana,z wlaczona muzyczka etc...zeby moc zasnac.Po prostu w czasie jedzenia zasypiala,potem odbicie przez sen i kladlam do lozeczka.Ani razu nie zdarzylo mi sie odejscie od tego.Z Leo jest inaczej,on zeby zasnac (oczywiscie w lozeczku),potrzebuje bliskosci po karmieniu,nie nosze go za czesto,ale sie zdarza,wiec zje,odbije i potem musi "pomacac" nas i popatrzec na nas chwile,przytula sie do serducha wtedy i sie uspokaja,klade do lozeczka,popatrzy chwile na karuzele i zasypia,ale zdarza sie i tak,ze wkladalam go do wozka i kolysze.Tym sposobem go rozpieszczam i zdaje sobie sprawe
Ok,ale dosc monologowania,ide budzic rodzinke.Spokojnego dnia Wam zycze i dziekuje temu ktory stworzyl kawe
