Martusia - taaa, dla Hani robię migiem i ona raczej nie pije w nocy - w sensie ani razu od 3miesięcy się nie zdarzyło

herbatkę robiłam Bartkowi, więc musiałam zaparzać (bo Haniowej nie lubi) i studzić
mówicie, że nie ma się co wstydzić, wiem, ale.. i tak mi wstyd.
już jako nastolatka musiałam sobie sama radzić, nie pożyczam kasy, byłam samowystarczalna, a i rodzeństwem się opiekowałam od zawsze, nie mówię, że u nas brak kasy (chyba, że Wam, koleżance i matce wspomniałam). po prostu wstyd mi, że nam nie wystarcza, zwłaszcza, że jeszcze 4 miesiące temu byliśmy wysoko nad kreską. nie potrafię się z tym pogodzić. wczoraj przeglądaliśmy z Miśkiem reklamy ze sklepów z zabawkami - nie możemy sobie na nic pozwolić, święta już niedaleko, w tym roku u teściów, więc masa prezentów będzie - a my co? z gołymi rękami? a później ten nieszczęsny styczeń.. dobra, nie smucę już
