Dziewczyny help...
Caly dzien trzymalam malemu diete - dostal marchwianke, dostal Smecte, 3 razy Lakcid... Co prawda duzo tych kup nie bylo bo 3 - ale dwie typowo biegunkowe ta ostatnia ciut lepsza ale bez szalu, bo rzadka... Wczoraj wymiotowal taka jakby wydzielina z nosa, dzisiaj wieczorem tez troche zwrocil - takiej samej. Najlepsze jest to ze on ma humor, apetyt - jedynie na widok kleiku na wodzie ma odruch beee... marchwianke jadl az sie uszy trzesly (mleko mu chwilowo wyeliminowalam). W piatek bylismy u pediatry - osluchowo jest czysty, katarek - nie traktowalabym tego jako kataru - cos tam mu wieczorem pochlipie w nosie - wiekszosc wlasnie splywa do gardla - ciutke glos ma taki "katarkowy". Zastanawiam sie - trzymac mu diete? Ile? Dac jutro Smecte? Gdyby to byl wirus to chyba mialby temperature, kupy bylyby chyba czesciej niz 3 razy na dzien? A moze to taka lagodna odmiana jelitowki i wirus musi wyjsc? Czy to bylyby zabki? Jakas infekcja? Jest weekend, na IP chybaby mnie wysmiali (albo znowu lapali okazje do zostawienia) nie mam juz pomyslu... Gotuje mu teraz kompot z jablek, kupilam Hipp Ors 2000 (jeszcze mu nie dawalam). Mam w razie.czego jeszcze Nifuroksazyt w syropie w domu...
Moja mama radzi mi nie dawac mu jeszcze mleka... Moze jakis probiotyk? Ale jaki? Jest marudny kiedy nie jest na raczkach - wziety nagle odzyskuje super humor o chichra sie, bawi...
Przepraszam, ze tak egoistycznie tylko o sobie - Elcia ksiazki Ci wysle tylko bede miala dostep do kompa (pisze z telefonu aktualnie).
Jedyne pocieszenie - koncert sie udal, Maciek zaspiewal wspaniale...