Jeanet,a ja bede dzis ta zolza dla Ciebie...wybacz z gory,ale to silniejsze ode mnie.Dla mnie wyjazdy z dzieckiem do cieplych krajow,jak Egipt,jeszcze w takim okresie czasu to "lekka"przesada.Kiedys doslownie mna zatrzeslo jak widzialam rodzicow z dzieciaczkiem wlasnie w Egipcie,przy 40'C w cieniu w wieku jakis 4-5msc.W zyciu,ale to w zyciu bym nie pojechala.Dziecko nie przyzwyczajone,jadace w takie regiony zagrozenia zdrowia,to naprawde nie do pomyslenia.No,ale to Wasze dziecko,wasze zycie,wasza odpowiedzialnosc.Ja szczerze odradzam i nie polecam.Przynajmniej do 1,5r.z. dziecka.Doswiadczenie wlasne,nie na wlasnych dzieci na szczescie.Przeoraszam,ze to napisalam,nie mam nic do Ciebie personalnie.
Pieszczoszka a ja zapomnialam zapytac,czy Laura oglada tv,slucha muzyki etc...?Ile ma bodzcow w dzien,bo tez o to chodzi.Ja widzac V i Leo,znajac ich mozliwosci wytrzymywania nowych wydarzen,nauczylam sie wielu rzeczy.Moze moge w czyms pomoc.Napisz jak to jest u Was z bodzcami.
Majoweczki,nie wiem czy do ktorej przypadkiem sms nie wyslalam...bo mialam jakis numer i napisala,mylac sie z kims inny...nic wielkiego,ale przepraszam jezeli strachu napedzilam (ktora wie to wie

)
Leo wlasnie wstaje,dzis ma senny dzien.chyba chce jesc.V tez spokojna,a S dzwonil ze mieli wyjscie do jednej babki z jakas choroba zakazna (no nie uslyszalam nazwy) i beda ich teraz odkazac.Nie wiedzieli od poczatku i mnie doslownie



k...a zalewa!To sa wlasnie skutki zycia z kims kto pracuje w ciezkich warnukach,nigdy nie mozna byc pewnym.Skad te moje "niespokojne" mysli?

