Hej, my też zaglądamy, ale jakoś weny do pisania brak;-(. U nas w miarę ok. Zaczynam odliczać czas, torba do szpitala spakowana. Tylko jeszcze co do porodu nie mam decyzji, no i szpital nie wiem teraz który. Takie tam dylematy. No i się do tego wszystkiego przeziębiłam i leje się z nosa strumieniem. Leżę w łóżku i się wygrzewam, bo cóż innego mi pozostało... Na szczęście Beatka jeszcze nie podłapała ode mnie. Od początku zimy dostaje tran norweski 2,5ml, witaminę c po 5 kropelek i echinaceę na odporność 5granulek 3 razy dziennie (to ostanie daje się przez 10 dni, potem 10 dni przerwy i 3 takie cykle). My kończymy właśnie drugi cykl i muszę Wam powiedzieć, że najwyraźniej to działa, bo nie mam możliwości się od niej całkowicie odizolować, a na razie jest zdrowa. Tyle u nas. Pozdrawiamy gorąco!
Edit:
Azula, ja już bym chciała, żeby chociaż trochę mróz złapał, bo przez tą pogodę te wirusy ciągle krążą w powietrzu i nie można się opędzić od nich. Chociaż nie lubię specjalnie zimy, to trochę tęsknię za śniegiem. Kupiliśmy Beatce sanki i leżą;-)