feelis wyslalam Ci maila

leskowa a jaka prace wykonujesz? pytam z ciekawosci (nie czytalam calego watku od poczatku, wiec jestem troche do tylu z informacjami).
ja doskonale rozumiem i tych, ktorzy za nauke samodzielnego usypiania sie wzieli, sa konsekwentni i daza do wyznaczonego celu i tych, ktorzy wciaz usypiaja lulajac, tulac, cycujac. i tak jak zawsze uwazalam, ze jestem osoba cierpliwa, konsekwentna i osiagajaca zadowalajace rezultaty w pracy z dziecmi (z wyksztalcenia jestem nauczycielka, od kilku lat pracuje w przedszkolu w roznych grupach i zajmowalam sie roznymi dziecmi), to nie przeklada sie to w ogole na moje wlasne dziecko. nie wiem czemu... jej placz mnie rozbraja, boli, sprawia, ze robie wszystko, zeby tylko przestala plakac i przez to moje dzialania sa chaotyczne i nieudolne.
dzisiaj znowu bylo sporo placzu, bo mimo, ze nie potrafie jej odlozyc do lozeczka i czekac az tam usnie z wyczerpania, to postanowilam chociaz nie dawac jej non stop cycka, ktorego traktuje jak smoczek. o 19 bylo kapanie, jedzonko, usnela, ale tylko na 15min., lulanie, usnela na 20min. pobudka z rykiem, ale nie dalam jej cycka. lezalam obok, tulilam, glaskalam. zasnela po godzinie, wtulona we mnie...:/ po 1,5 godziny znowu pobudka z rykiem... nie dalam cycka. placz 30minut i spanie. obudzila sie znowu po 1, ale dostala juz cycka, bo mogla byc glodna. chyba film mi sie urwal, bo nie wiem ile przy nim spala. potem ryk o 4. dostala cycka, potem o 7. no i musialam juz z nia wstac, bo ryczala i ryczala... gdybym nie byla tak zmeczona i nie potrzebowala snu, to byloby latwiej

Elajar wspolczuje, ze jest tak niefajnie z tesciowa :/ dobrze, ze maz Cie wspiera. zawiodlas sie na mamie...ech, nic nie mow. ja na mojej tez :/ bo Olivka to jej pierwsza wnuczka, mieszkamy od siebie daleko, wie, ze jestem ze wszystkim sama a nie potrafi choc raz w tygodniu napisac lub zadzwonic i zapytac co u nas.
camel zdrowka dla Was.