reklama

Majowe Mamy 2016

reklama
O kurcze. Ja myślałam, że Madzia to już ma koło 36 tygodnia. To niech lepiej jedzie to sprawdzać.

Ale świat jest zakręcony teraz. Człowiek jedzie rodzić czy coś się dzieje a wskakuje jeszcze na fejsa. Sama tak robiłam!
 
A u mnie, kurcze, pół ciąży w stresie, że szyjka krótka, że rozwarcie, jeżdżenie po IP, a tu dzisiaj na wizycie info, że pozamykana jestem na cztery spusty i porodu to raczej nie ma co się spodziewać w najbliższym czasie. Nie to, że chciałabym już rodzić, ale mam wrażenie, że skończy się tak, że będę ostatecznie bujać się do połowy maja przy terminie na 5-go :D

Dziewczyny, jak jest u Was z tym ktg? Zapytałam lekarza od którego tygodnia powinnam się na nie zgłaszać i z jaką częstotliwością i odpowiedział mi, że jeśli do terminu nie urodzę to dopiero w terminie mam się stawić w szpitalu i wtedy będzie ktg.

Druga sprawa - ostatnie USG (III trymestru) miałam 29 lutego i nie przysługuje mi już żadne USG więcej na NFZ! Lekarz powiedział, że też dopiero w szpitalu. Skąd mam mieć pewność do terminu porodu, że mała rośnie prawidłowo, że łożysko się nie zestarzało albo, że przepływy są w normie? Albo, że młoda nie poowijała się pępowiną? Dobrze, że i tak zmieniam lekarza na prywatnego na tej końcówce, ale zadziwia mnie ten nasz system.
 
reklama
Boliwia, nie miałam zalecenia ciągłego leżenia, a jedynie polegiwania w jak największych ilościach. W 28tc okazało się, że diagnoza co do mojej szyjki jest błędna i nic mi się nie skracało ani nie rozwierało. Szyjka była jedynie miękka, ale podobno nie musi być wcale twarda, grunt, żeby się nie skracała. I tak sobie trwam do tego czasu i nic niepokojącego się nie dzieje.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry