A ja poszłam dzisiaj pogadać z ordynatorem. Na tych obchodach to się nic nie idzie dowiedzieć, więc poszłam. Za 5 razem w końcu mnie nie odeslano, ale i tak czekałam prawie godzinę na korytarzu, a tam tak duszno było:/
W każdym razie wychodzi na to ze może tak szybko nie urodze. Z tego co powiedział lekarz, to jak moje wyniki będą na zbliżonym poziomie co teraz, ktg i przepływy będą w porządku, to prawdopodobnie mnie przetrzgmaja aż do końca 38 tygodnia, czyli do przyszłego czwartku. Jeśli natomiast wyniki się pogorsza, kwasy wzrosną i to już nawet nie do poziomu 40 o którym mi mówiono wcześniej, ale nawet do ok.30 (taki poziom już kilka razy miałam przekroczony) to wtedy będą już działać, bo jestem już na takim etapie ciąży, że nie ma co tego odkładać przy takich wynikach.
Pytałam też o rodzaj porodu, który mnie czeka. Wynika z tego, że jeśli kwasy pójdą w górę i będą musieli działać przed tym 38 tygodniem, to wtedy cesarka, jeśli nie, to po tym 38 będą próbowali wywołać poród naturalny.
Kurczę, niby w końcu znam konkrety, ale nastawialam się ze jakieś decyzje zapadna jak skończę ten 37 tydzień. Trochę sie boję, że jak będą tak czekać, to w końcu coś się stanie.