Nadrobiłam czytanie… i bardzo współczuję dziewczynom, które walczą z infekcjami, bólami i szpitalnymi niedogodnościami. Nie dajcie się przeciwnościom! Jeszcze tylko "kilka" tygodni

Co do palenia… to mój mąż rzucił je jakiś czas temu jak postanowiliśmy się starać o maluszka. Przerzucił się najpierw na elektroniczne papierosy i zaczął je powoli ograniczać… muszę przyznać, że zrobił na mnie wrażenie swoją konsekwencją i samozaparciem. Przy okazji sam zauważył o ile więcej kasy zostaje w portfelu. Może ten akurat argument pomoże Wam w dyskusji z palaczami.
Co do tematu teściów… to jestem chyba jakiś "dziwadłem", bo u mnie niestety jest odwrotna sytuacja. Moi rodzice mają wszystko w d… szczególnie mnie i moje dziecko. Nasze relacje są napięte od wielu lat i bardzo skomplikowane. U nich dominuje postawa, że oni się w nic nie angażują (uważają, że nie muszą), ale mają ogrooomne oczekiwania i wymagania wobec mnie. Za to moi teściowie to super ludzie. Interesują się Małą przez cały czas, ale nie są natarczywi. Zawsze chętni do pomocy i bardzo serdeczni. Wiem, że zawsze mogę/możemy na nich liczyć. Staram się znaleźć jakieś pozytywne strony w tej sytuacji więc cieszę się, że moja córka będzie miała przynajmniej jednych fajnych dziadków.
Co do zakupów… to ja też mam wielki problem z podjęciem decyzji. Czuję, że nie zdążę wszystkiego kupić na czas - mam jakieś irracjonalne lęki. Ostatnio mój mąż przejął inicjatywę i dzięki temu doszło do zakupu łóżeczka, które przyjdzie dopiero za 3-4 tygodnie. Dzięki tacie córka będzie miała na czym spać

Zdecydowaliśmy się (w końcu!) na taki model… Trzymam kciuki za Was dziewczyny, które też macie problem z podjęciem zakupowym decyzji.
Co do bezsenności… to też mnie dotyczy, jak widać