Kaylla, trzymam kciuki, żeby wypuścili Cię jutro i żeby wyniki były ok!
Z moimi teściami staram się utrzymać dobrą relację. Mieszkają daleko od nas, nawet jak coś powiedzą, to przymykam na to oko, w końcu zaraz pojadą. Ale zauważam, że coraz bardziej ta granica zaczyna się zwężać, że ktoś narzuca mi swój styl myślenia. Co jakiś czas teściowie przebąkują, że na starość zamieszka jedno z nich (jak już drugiego nie będzie) z nami - nie pytając nas o zdanie. Narzucają nam model wychowania dziecka: "musimy ochrzcić", tekst o tym, że mąż pracuje długo, bo "ktoś musi zarabiać" rozwalił mnie na łopatki (ja też przed ciążą pracowałam, na L4 mam 100 proc. wynagrodzenia). Ostatnio teściowa oznajmiła, że ona przyjedzie na tydzień nam pomóc, skoro ja jestem leżąca. Ale mnie to będzie zwyczajnie krępować. Jestem jej wdzięczna za chęć i pomoc, ale my z mężem mamy to wszystko zorganizowane już. To nie jest męczące. Po porodzie też chce przyjechać i pomóc - i nie obejdzie się bez jej złotych rad. A ja bym chciała po swojemu. Nauczyć się tego dziecka, jego potrzeb, odnaleźć w tym siebie. Uważam, że obecność teściowej w tym przeszkodzi, bo nie pozwoli mi próbować po swojemu, tylko od razu zacznie: "Zrób tak, nie rób tak..."