Mam 4 koleżanki, które leżały w szpitalu z problemami z szyjką, jedna od 5 miesiąca, druga od 6 miesiąca i obie leżały restrykcyjnie i obie urodziły zdrowie dzieciaczki na miesiąc przed spodziewanym terminem. Dwie pozostałe donosiły w termin. Jedna, z tych, które leżały restrykcyjnie mi opowiadała, że była w szoku jak jej lekarz na wizycie kazał się zgłosić do szpitala, bo nic nie czuła - ani jej brzuch nie twardniał, ani nie miała skurczy ani nic, co odebrałaby jako sygnał, że to z szyjką jest coś nie tak :/
Ja mam pojutrze wizytę i dziś zaczęłam się denerwować. Niby wszystkie wyniki ok (poza anemią, która mi towarzyszy ciągle), ale właśnie też nad szyjką się zastanawiam. Mi tylko raz lekarz, chyba jakoś w 13 tc powiedział, ze szyjka ma 5 cm, a moja lekarka prowadząca nigdy nie mówiła mi o długości, tylko generalnie, że wszystko ok.
Choć na ostatniej wizycie kazała mi kontynuować branie 2x dziennie luteine 100 mg, bo biorę ją od 8 tc i coś tam mruczała, ale się nie wsłuchałam wtedy :/