"Szyjkowe" dziewczyny

jaką dawkę luteiny przyjmujecie? Mi lekarz przepisał 2 x 50 mg, ale nie wiem czy nie powinnam stosować już 2 x 100 mg, bo coś mi się wydaje, że te dwie tableteczki dziennie to gucio dają. Przedzwonię i go dopytam.
W ogóle tak patrzę, że mamy tutaj przekrój chyba już wszystkich ciążowych schorzeń - kilka niedomagających szyjek, cukrzyca, choleostaza, anemie...
Nie spałam dziś całą noc. Nocą mój mózg żyje swoim życiem. Mam tysiące myśli i galopującą panikę.
Poza tym moja teściowa doprowadza mnie do szału. Wymądrza się, że zgagę to ja mam od złego odżywiania. A ja mam zgagę niezależnie od tego co zjem. Mogłabym żyć o kleiku cały dzień, a wieczorem i tak rura pali. Jem lekko, czasem zrobię frytki do obiadu, ale z piekarnika, nie z oleju, a ona że ja powinnam jeść tylko ziemniaczki i buraczki. A ja po ziemniakach gotowanych mam zawsze wzdęcia i kłopoty z wypróżnianiem. Dziękuję bardzo za takie rady. Na dodatek odkąd tutaj zamieszkaliśmy ona zachowuje się fatalnie w stosunku do córki M. z poprzedniego związku. Mała bywa u nas kilka razy w tygodniu, ma obecnie 4 lata i jeszcze nie rozumie do końca żartów i ironii, a ta droczy się z nią non stop, przedrzeźnia, normalnie doprowadza dzieciaka do płaczu albo furii. Do tego stopnia, że mała potrafi rzucić w babcię kapciami albo krzyczeć, że jej nie lubi i ma sobie natychmiast iść. Ostatnio nawet próbowała wypchnąć babcię siłą z naszego mieszkania. Mi się to już w głowie nie mieści. M. zszedł wczoraj porozmawiać z teściową, żeby trochę zmieniła swój stosunek, że mała nie lubi i nie rozumie jeszcze takich "końskich zalotów", a ta się oczywiście obraziła, stwierdziła, że mała jej nie lubi, bo na pewno ktoś nastawia ją przeciwko niej, a poza tym, że dzieci lubią takie droczenie i przy poprzednich wnukach to się sprawdziło... Z poprzednimi wnukami było tak samo. Teraz są już więksi, ale wcześniej babcia potrafiła doprowadzić ich do łez. Dodam, że mała do wszystkich innych jest grzeczna i nie sprawia żadnych problemów wychowawczych poza standardowymi fochami kilkulatka raz na jakiś czas.