@Jetkaa wyobrażam sobie Twój stres, ale bycie w domu jest Wam potrzebne do życia, Wam wszystkim. Dom i bliskość rodziny to też jak lekarstwo. A Wy wszyscy jesteście chorzy i potrzebujecie siebie, każdy każdego. Namiastki normalności. Nikt nie wie, co będzie z Oskim, ale można my w domu dać, to czego nie dostanie w szpitalu. Brata, tatę, babcię, spokojniejszą mamę, dźwięk rozmów codziennych i śmiechu, zapach jedzenia z kuchni i wiele więcej. To inna, lepsza jakość życia. A w życiu liczy się jego jakość, ludzie którzy nas otaczają, uczucia których doświadczamy a nie jego długość. Ja nie wiem, ale mam ciocię, która żegnała swoją córkę chorą na raka. Powiedziała, że lepszy miesiąc życia w domu niż dodatkowy rok w szpitalu. Aga miała 13lat i jedyne czego chciała, to być w domu. Wiedziała, że nie przeżyje. Ponoć te dzieci wiedzą. Namówiła wujków na dom. Zgodzili się i jak mówią, to było najlepsze, co im się mogło zdarzyć w tym trudnym czasie. Ciocia mówi, że wiedziała, że Aga może i pewnie umrze, ale dopiero akceptacja tego, że może się to stać była wyzwalająca.
A Ośki, Ośki jest cudem i wojownikiem. I myślę, że tym domem możecie dużo więcej zyskać niż stracić, bez względu na to, co i kiedy jest mu pisane. Ja tak uważam także z doświadczenia odchodzenia mojego taty, ale zdaję sobie sprawę, że to zupełnie inna sytuacja.
Ściskam Cię