Mi przeszło wszystko poza pieczeniem piersi i ciągnięciem w pachwinach. Cykam się okrutnie, a usg dopiero we wtorek... Humor mam też do bani, bo od siedzenia przy kompie, dostaje depresji.
Może to co teraz napisze bedzie kontrowersyjne, ale praca zdalna jest dla naprawdę nielicznych... Po prawie 4 latach, wolałabym ten początku ciąży przeżyć, chociaż mając rano trochę światła na twarzy i powietrza w nozdrzach. A tak to 3 miesiące jak w więzieniu. Bo po 16 to padałam na twarz...
Waham się. Czytałam trochę i zamierzam z mężem podczas usg zadecydować czy robimy PAPP-a. Jeśli usg wyjdzie ok, to chyba nie bedziemy brnęli. Jeśli coś będzie nie tak, to wolałbym odżałować na NIFTY.
Z tego artykułu przemówił do mnie fragment o prawd. 1:4. To znaczy, że masz 25proc. urodzenia chorego dziecka. Dużo. Ale aż 75proc. urodzenia zdrowego. Statystyka.
Obalam mity o tym teście genetycznym. A potem dodaje kilka praktycznych faktów o teście PAPP-A. Wszystko na podstawie rozmów z moimi pacjentkami.
marianmalinowski.pl