Hej kochane, nie było mnie przez tydzień, nawet mi się nie chciało w tym czasie włączać komputera (mam go za dużo na co dzień). Byłam z dziećmi w rodzinnych stronach, i nawet myślałam, że może uda mi się skontaktować z MM albo Iwonką i umówić na jakiś spacerek, ale oczywiście miałam tak rozbudowany plan zajęć, że mi się nie udało. Zresztą korki w Warszawie w tym tygodniu przechodziły wszystko - np. zwykle jeżdżę do mojej babci ok pół godziny w jedną stronę, a teraz było to półtorej godziny.... i normalnie się zniechęciłam już do tego wszystkiego.
Plus jeszcze pakowanie, podróż z dziećmi, potem pakowanie na na podróż powrotną.... uffff
Maksio był z wizytą w swoim żłobku, do którego chodził gdy tam mieszkaliśmy, spędził tam ze mną troszkę czasu we wtorek i cały piątek sam - a potem żegnał się z "ciocią" i mówił "do poniedziałku". No ale niestety jesteśmy już z powrotem i oczywiście nie ma mowy o przedszkolu, bo tu jest jakaś pustynia jeżeli chodzi o dostępne placówki. Szczerze mówiąc w miarę jak Maksio rośnie to coraz mniej mi się podoba w Pile, bo tu po prostu nie ma co robić z dzieckiem (ok mozna chodzić dzień w dzień na ten sam plac zabaw). No i poza tym jednak trochę denerwuje mnie nasza sytuacja z nianią



i to że prawie nie ma z nami mojego męża. A on się nie bardzo chce przeprowadzić do Poznania



Dziś przyjeżdża do nas na 2-3 dni pierwsza niania Maksika, a obecnie moja kochana przyjaciółka, ze swoim mężem i synkiem. Cieszę się, muszę tylko zrobić małe zleconko i brać się za sprzątanie. Bo mój mąż jak tu był sam to nawet nie wyjął czystych naczyń ze zmywarki

Życzę wszystkim miłego dnia, przepraszam, ale na razie nie nadrobię co się działo. Buziaki.