Ola K.
Majowe mamy'08
A my tu w Pile nigdy nie mieliśmy choinki, bo zawsze na Święta jechaliśmy do Warszawy czy ostatnio Zielonki - ale w tym roku chciałabym tu postawić choineczkę, żeby zrobić fajną atmosferę.
Tak kompletnie z innej beczki.... Brakuje mi naszego warszawskiego mieszkanka. Było dla nas za małe (45 metrów, jeden duży pokój z otwartą kuchnią), sprawdzało się gdy byliśmy we dwoje, ale teraz z dwójką dzieci i jeszcze synem mojego T to już byłaby porażka. Ale tam spędziliśmy fajny czas i dobrze się tam czułam - a teraz wyjazdy do tej Zielonki to już nie jest jazda "do siebie", ale do teścia... nie czuję się tam jak w domu, nie lubię tego domu.... niby teraz gdy tam nie mieszkamy kontakty z teściem są ok, ale hmmm to nie TO. Nie wiem, czy na Sylwestra wrócimy do Piły, czy zostaniemy w Zielonce (wolałabym wrócić, szczerze mówiąc).
Oj jak ja bym chciała mieć WŁASNY dom. Ten dom, który wynajmujemy, jest fajny i dość duży, ale nie jest nasz no i poza tym jest w mieście, w którym nie widzę siebie za choćby 5 lat.
Tak kompletnie z innej beczki.... Brakuje mi naszego warszawskiego mieszkanka. Było dla nas za małe (45 metrów, jeden duży pokój z otwartą kuchnią), sprawdzało się gdy byliśmy we dwoje, ale teraz z dwójką dzieci i jeszcze synem mojego T to już byłaby porażka. Ale tam spędziliśmy fajny czas i dobrze się tam czułam - a teraz wyjazdy do tej Zielonki to już nie jest jazda "do siebie", ale do teścia... nie czuję się tam jak w domu, nie lubię tego domu.... niby teraz gdy tam nie mieszkamy kontakty z teściem są ok, ale hmmm to nie TO. Nie wiem, czy na Sylwestra wrócimy do Piły, czy zostaniemy w Zielonce (wolałabym wrócić, szczerze mówiąc).
Oj jak ja bym chciała mieć WŁASNY dom. Ten dom, który wynajmujemy, jest fajny i dość duży, ale nie jest nasz no i poza tym jest w mieście, w którym nie widzę siebie za choćby 5 lat.
ja niby mam dom w PL ale to nie jest tylko moj,mam trzech braci.Sytuacja jest dziwna bo moj tata nie zyje i nic nie jest uregolowane
jeden zostal w domu najmlodszy.jest nieletni wic duzo nie mozna niby zrobic.dom ma byc niby moj(ja u gory a mlody na dole)tylko ja cos w nim robie,naprawy itpMOI BRACIACHCA ZEBY ICH SPLACIC ALE NAJPIERW BIUROKRACJA.Sprawa spadkowa itpchociaz kasy dla nich nie mam to drugie.ciagle tez zmieniaja zdanie.wiem ze oni nie pomysleli by o mlodym,musial by pewnie kiedys odejsc z domu

niewiem tak mi sie wydaje ja sama wynajmuje ale u nas to inna bajka ja za 850 nie oplace miezszkania i kredytu a poza tym sa inne kwestie ale dluga historia 
juz sama nie wiem czy dla niego czy siebie