Cześć dziewczynki!
U nas dziś pracowity dzień, byliśmy z Maksiem robić rekonesans po żłobkach i przedszkolach bo pomyśleliśmy, że może lepiej zawozić Maksia w takie miejsce niż szukać opiekunki. Zresztą wiele ogłoszeń opiekunek w necie jest po prostu rozbrajających ;-)
Odwiedziliśmy żłobek o którym wczoraj pisałam (niedaleko
Iwonki ;-)), wprawdzie dziś pierwszy dzień jego pracy i była zapisana dopiero jedna dziewczynka (młodsza, więc Maksio standardowo reagował na nią "a sio!").... ale chyba na próbę będziemy go tam wozić a na razie nawet jeździć z nim. Maksiowi się podobało, zwiedził cały budynek, wszystko nowiutkie i ładnie urządzone.
Może więc będę mogła pracowac w miarę normalnie a jeżeli będę go odbierać ok 13 to jeszcze mamy duuuużą część dnia razem



Ale stres związany z oddaniem dzieciaczka jest duży!
Przypomniało mi się a propos wesel i alkoholu - jak organizowaliśmy nasze przyjęcie po ślubie, to mój M wpadł na pomysł, że więcej osób będzie pić wódeczkę niż wino (ciekawy koncept ;-)). Nie rozmawialiśmy w knajpie o przynoszeniu własnego alkoholu tylko prosiliśmy że jak będzie się kończyła wódka to mają uzupełniać, a wina tak tylko kilka buteleczek. Oczywiście okazało się, że wina poszło o wiele więcej niż wódki, a tam butelka winka kosztowała ok. 100zł, więc rachunek za kolację nam wyszedł duuuuuużo wyższy niż przewidywaliśmy. Dobrze, że M oprócz gotówki wziął kartę kredytową ;-);-)