Olu to tak jak u nas, my mieszkamy na górze, teściówka na dole, jednak akurat kuchnia na nasze nieszczęście jest na dole, nie mamy możliwośći zrobienia sobie na górze, choć od zawsze marzyłam o tym.
pola
no to ładnie przygadała, moja teściowa uważa że jak nas utrzymuje to nie ma obowiązku pomóc nam w kupieniu jakiejś rzeczy. Nie mam do niej pretensji o to, ale jak już się oferowała że kupi mi wanienkę dla dzidzi na moje urodziny (sama tak chciałam) to do tej pory jej nie mam, więc przy najblizszej okazji szoruję do sklepu i ją po prostu kupię, nie lubię czegoś takiego, chcę mieć już wszystko poukładane w szafie.
Moja mama natomiast kupiła wózeczek, a mój ojciec zafundował łóżeczko z 2 kompletami pościeli i dalej dokupują rzeczy jak tylko coś ładnego upolują (chociaz za każdym razem przy wizycie wciskają mi pieniądze prócz tego).
Moja teściowa mówi że chociaż tyle moi rodzice są w stanie pomóc, bo to ona nas utrzymuje. Im więcej pieniędzy dajemy jej na rachunki tym więcej żąda od nas, a psy w garażu to muszą przy zapalonym świetle cały dzień urzedować, troszkę oszczędności, a nie telewizor włączony, bo ona ogląda, w tym samym czasie leci disco polo bo ona słucha, światło zapalone z 10 halogenami w dużym pokoju, w łaziencie sie świeci i w kuchni, wszystko na raz, MASAKRA


A mój mąż oddaje swojej mamie i 2 siostrom 5000 zł za wynajem sklepu, mają podłożone pod nos, za nic, za to że maja prawo do lokalu, a ile mój mąż musi sie napocić żeby im to oddać od tak sobie, ale tego nikt nie widzi. Tylko siedzą i pierdzą w stołek, a my zarabiamy na nich.
Dobra juz nie zrzędzę bo sie tylko nakręcam.
