Witam.
Puchatko- dobrze zorganizowana z Ciebie mama. Powodzenia, sił i snu życzę.
Cosmo- jak tam Majeczka?
kamilka- powodzenia.
Anusiasac, Dotkass- Wy gdzie?
Czytałam o tych waszych talerzach i tak myślałam o moim wyrzutku, najfajniejszym talerzu z talerzy.
Ja lubię takie zdekompletowane. Mam w spadku po babci rozrzut talerzowy 2 takie, dwa owakie, 4 w niebieskie szlaczki. I te płaskie niebieskoszlaczkowe miały do towarzystwa 1 głęboki. Lekki taki, ładny na swój starobabciany wiejski sposób. Mówię wiec, won od tego talerza, tylko ja w nim mogę jeść. Nawet go do zlewu nie wkładałam jak myłam naczynia tylko obok, mojego szlachcica co by się nie obtłukł o naczyniowy plebs.
No i dziś postawiłam tak obok , z szafki wypadła pokrywka i oczywiscie spadła na talerz, jakimś dziwnym zbiegiem okoliznosci. Pólkę mam nad zlewem wiec zawiało w bok tą pokrywkę, spisek jakiś, jakbym nie widziała to bym nie uwierzyła. Baj , baj talerzu.
Mam jeszcze komplet po 4 wszystkiego mój pierwszy własnopienieżnie zakupiony, ale on też jest taki prawie komplet bo każdy z talerzy i kubków jest w innym kolorze.
I na koniec mam prawdziwy zestaw, tzw wiano

;-). Elegancki, świąteczny,gościnny, ęą.
Ja generalnie nie lubię kompletów jakichkolwiek. Tylko sztućce sobie kiedyś kupie porządne bo mam 2 komplety jeden gorszy od drugiego.