Makao jeszcze raz gratki cudownego oglądania

noo musisz leżeć :-( z jednej strony dobre bo piszesz z nami a z drugiej leci kaska bo co chwilę któraś coś podrzuci do kupienia

i ręka sama chodzi na klikanie :-)ciulowo z bzykaniem ale dacie radę :*
mi_lva ooo tak jedyny plus że zima i zakrywamy jak się da

zdrówko się przyda :-) jak chłop chory to cały dom postawiony
futurystka Ty to pikuś, zobaczy od maja



to dopiero się wyśpi
Aśku pomidorówka

mi już bokiem wychodzi...a wczoraj na pytanie jaką zrobić zupę luby odp "pomidorowa"



O nie! Nie ma takiej opcji


Wczoraj naoglądałam się filmików na yt o martwych noworodkach i kurde nad ranem przyśniła mi się babcia :-( mam nadzieje że to przez te filmiki a nie coś poważnego, bo ja to mam prorocze sny

Wstałam o 7 i podreptałam na tą glukozę, nie budziłam lubego niech śpi...
Pobrała mi krew i rozpuściła tą nieszczęsną glukozę, mówię jej że mam cytrynę a ona że pani i tak to nic nie da bo się wpuszcza 2 / 3 malutkie kropelki więc to nawet nie zmieni smaku...ok :-( najpierw powąchałam i zaczęłam pić...ojej




jakie top ohydne bleee nie dość że ciepła woda , bo wiadomo w zimnej się nie rozpuści to mega okropne...nie dziwne co gadałyście :-(Wypiłam i czekałam na korytarzu...najpierw było mi słabo i ciągle czułam te gluty co piłam, potem głowa zaczęła boleć aż wreszcie klampki na oczach i co ja bym dała za kawałek łóżka

żałowałam że nie wzięłam jednak lubego bo bym na kurtce klapnęła

więc kimałam na siedząco w przerwie czytałam książkę a czas...masakra jak się dłużył



ale minęły jakoś i poszłam...na początku jak wyszłam to miałam ochotę wziąć do buzi tą cytrynę co miałam w torbie żeby zabić smak ale się powstrzymała mnie myśl ponownej powtórki ...
Ale to nic...w porównaniu do pobrania krwi...

Przed glukozą daję jej lewą rękę bo tylko tam mam widoczną jedną żyłę i widać jeszcze znak po ost :/ a ta daje gdzieś na górę

hugo nic nie pociągnęła i merda tam pod skórą mi już ciśnienie podnosi się bo cholernie się boję i mówię jej że na dole tu gdzie znak, ta pogrymasiła ale wkuła się i mówi do mnie "ma pani racje"...po 2 h nast. szuka , szuka wkuła się gdzie ost razem i złamała igłe



mówię jej że jak ma tak robić to niech lepiej w nadgarstek od razu leci poboli ale przestanie...bo tam pieruńsko piecze...ok leci troszkę a za chwilę brak krwi ja pierdziele

aż mi łzy popłynęły bo już nie miałam siły...a koleżanka do niej " ooo coś chyba jakiś zła aura na dworze, może przez ten śnieg że źle Ci idzie" ...

taaa złą aurę to ona miała, albo ślepa bo co 2 osoba wychodziła z opatrunkiem w nadgarstku :-( Także mam nie miłe wspomnienia

i już nie uważam za najlepsze panie do pobrania z mojej ręki

heh
Powtarzam się piękne bo też pisałam na fb