Wichurka82 oby

. Jeszcze mam troche czasu to moze dlatego. Poza tym zaczynam sie stresowac. A wczesniej sie nie balam. Teraz mam obawy, ze nie dam radym itd. A poza tym jak wczesniej bylam za nacinaniem krocza i uwazam, ze jest to czasami potrzebne, bo nie chce peknac....tak teraz sie tego boje

. Oprocz tego boje sie, ze nie pokocham dziecka, ze bede miec depresje poporodowa, bo moja sasiadka do tej pory sie z nia boryka. Nie ma wsparcia w mezu, a z moim mamy kryzys od jakiegos czasu i nie umiemy sobie z tym poradzic. Jestem zalamana, bo powiem Wam, ze mam taki zal do niego nazbierany z kilku lat, ze najbardziej bylabym szczesliwa, gdyby sie wyprowadzil. Obiecuje, ze sie zmieni, itd. Ale to sa tylko puste slowa. Tak naprawde nic sie zlego nie dzieje tylko nasz zwiazek umarl smiercia naturalna. A on jest tak uparty, ze nawet gdybym przyprowadzala kochanka to by siedzial na sile

. A nic sam od siebie nie walczy, zeby bylo lepiej. No ok kupi mi kwiaty, ale potem odwraca sie do mnie plecami i zero kontaktu z chlopem. Jestem zalamana zwlaszcza, ze cala ciaze placze, bo akurat mialam strasznie duzo problemow. Mam wyrzuty, bo coreczka pewnie czuje, ze jej mama jest nieszczesliwa. Poza tym boje sie, ze bede plakac przy corce jak sie urodzi i ze bedziemy sie przy niej klocic. Albo ze bedziemy ze soba ze wzgledu na dziecko a za 10lat okaze sie, ze to byl najwiekszy blad.
Co do brzyszka to mnie chyba nie opadl, ale zaczal mi strasznie rosnac i boli mnie skora. Jak ja dotykam to mam wrazenie, ze zaraz peknie.