Apropos zwierzat ja uwiebiam zwierzeta jak bylam mala chcialam byc weterynarzem ;-) I baaarrdzo bym chciala by moja corcia odziedziczyla to po mnie... Dorastalam z psiakiem, zlowiem, chomikami, swinka morska i rybkami. Byla tez pozniej tchorzofredka - CHOLERNIE MADRE ZWIERZE - madrzejdsze sie okazalo od mojego kota...Aaa no i kot tez byl ;-)
I chce chce!!!! strasznie miec caaalee zoo, ale na razie warunkow nie mamy.:-(
Co do cudzych psiakow itp, - nie mam zaufania bo ich nie znam - mlode oki, ale potem zwierzeta jak ludzie maja swoje charakterki i...niestety tez odbicia od normy (czesto uzaleznione od wlascicieli)..Wiec, hmm... uwazam na Suri.
aaa jedyne zwierzeta jakie mamy w domu to te MYSZY!

Ktorym u nas tak dobrze, ze jest ich coraz wiecej! A mnie sie serce kraja jak mysle by je truc.
Wiec, wmawiam G, ze psy tez odstraszaja myszy (hehehe) i moze da sie na jakiegos namowic. Kot nam wlasnie nie na reke - bo nie memy go z kim zostawic w razie wyjazdu, psiaka zawsze mozna wziasc ;-) A na myszy i tak odstraszacz kupie (tylko jakis porzadny bo ten co mam - wydalam 10 funtow i pupa - myszy albo wykumaly albo ni robotajut - bo maja go gleboko daleko...hmm

)...