ANULKA jedyne rozwiązanie to pojechać do tego ZUSu i wyjaśnić wszystko na miejscu, może jakieś zaświadczenie od ginekologa będzie Ci potrzebne
MAMAKTOSIA ja to jestem wieczną optymistką, nie uważam porodu za traumy nie do przeżycia, mam całkiem, całkiem wspomnienia z porodu, lewatywy u nas nie robią, ja na szczęście sama się oczyściłam przed porodem. nie wyobrażam sobie w tych bólach i skurczach czegokolwiek wsadzać sobie do tyłka i tak byłam wystarczająco przerażona, a czy coś ze mnie wyszło podczas porodu to nie mam pojęcia, mąż miał siedzieć na krzesełku koło mojej głowy z lewej strony i nic nie widział bo byłam ładnie zasłonięta, jedynie jak wstawałam to chodził za mną jak cień (dzięki Bogu był tam ze mną nie chciałabym być sama), jeśli chodzi o cewnik to zostałam zapytana czy się zgadzam bo wtedy dzidziuś będzie miał więcej miejsca i się zgodziłam i faktycznie lepiej się pęcherz wypróżnił i mały szybciej wyszedł, po przebiciu wód też "poślizg" był lepszy, jak mnie młody lekarz krocze zszywał po nacięciu a trzęsłam się już ze zmęczenia a było to przed 5 rana to mąż ciągle trwał przy mnie i synek też leżał wtedy na mnie, żadne z nas nawet chyba nie miało czasu spojrzeć na tego lekarza bo w synka byliśmy wpatrzeni
PAULETTA to mocno, mocno trzymam kciuki żeby leżenie w szpitalu nie było konieczne
Dzisiaj byliśmy na zakupach i znowu skurcze mi wróciły (chyba taki urok tej ciąży) w niedzielę wyprawiamy synkowi urodziny jedyne 20 osób

w najlepszym wypadku urodzę w poniedziałek a w najgorszym w niedzielę

, jak nie urodzę wcale tzn że wytrzymam do grudnia
