Halo
Zaczelam krwawic, dzis wieczorem. Po prostu jak to zobaczyłam to usiadłam na podłodze w łazience. Zupełnie siły mnie opuściły.
Do tego boli mnie ramię ( pewnie od noszenia Olinka) i na maxa sie wkrecilam ze to pozamaciczna. Wsiadlam w samochód i pojechałam ( godz. temu) na ostry dyżur ginekologiczny. Nienawidzę służby zdrowia zagranica. I tu Dziub sie ze mną zgodzi.
Z łaska przyjęli ( nie było żadnych innych pacjentek) i ciagle tylko słyszałam , ze to za wcześnie by cokolwiek sprawdzić. Po 10 minutach wyjaśnień ze boje sie ze to pozamaciczna i ze straciłam juz jedno dziecko , pielęgniarka z łaska zawolala lekarke. Przyszła mega naburmuszona, hinduska mówiąca dziwnym szwedzkim. Zrobiła mi usg ( monitor był tak ustawiony ze nic nie widziałam )
No i mówi ze widzi pecherzyk i wyglada ok ale nie widzi zarodka bo za wcześnie. ( jestem 5t 2d). Na szczęście to nie pozamaciczna ale ona nie wie czemu krwawie i moze byc poronienie , albo moze byc dobrze. I koniec.
I wróciłam do domu. Polozylam sie do łóżka i pisze do was.
Pracowalam dzis troche w ogrodzie. Łudze sie ze to moze od tego.
Wizyte mam 15 maja. Nie wiem jak wytrzymam. No chyba ze będę coraz bardziej krwawic i wtedy to juz wszystko będzie jasne.