reklama

mamusie grudniowe:)

Moja jak u Miłki - nic innego poza marchewką i jabłkiem nie idzie.

Ale ostatnio podłapałam pomysł sugar - co prawda nie gotuję zypy, tylko rozcieńczam taką ze słoika i daję z butli - i idzie.

A z tym słońcem to sama byłam w szoku - śnieżnobiałe pieluchy służące do wycierania japki i białe odświętne body oplute marchewą - zaplamione aż miło, proszek nie sprał, po wysuszeniu na słońcu - plam nie ma!!!!!:szok:

I taki już teraz właśnie odplamiacz stosuję:-D

A pogody nie potrafię zamawiać.
-Jak chciałam śniegu na narty to była ciapa.
-Jak chciałam wiosny to była ciapa.
-A jak chcę teraz ciepełka - to niespodzianka - też jest ciapa.
:happy:

nonek - niedługo całe podwórko będziesz miała na suszenie, nie marudź :-)
 
reklama
nie poznaje mojego kota :confused: po zabiegu jest ku rwa tak miły że aż mam ochote mu lutnąć ;-) a był z niego taki wredny sukinkot :tak: generalnie to działa :-D
 
Mój wciąga wszystko. Lubił marchewkę do czasu wprowadzenia zupek jarzynowych, teraz zupki bardziej a marchewkę mniej, ale i tak wciągnie jak głodny. Jabłko mimo początkowych cierpień polubił bardzo.
Ostatnio testowałam jabłko z gruszką, ale jakaś wysypka się pojawiła na pyszczku... Owoce to on coś nie bardzo lubi...

Mi kiedyś plamy z marchewki na bluzce wyschły i się wykruszyły (niezbyt zauważyłam) więc może z tym słońcem dlatego działa? Wtedy można suszarką spróbować suszyć... hm..
U mnie też jakby słońca brakuje do tej metody ;-)
 
Jesli chodzi o slonce, to plamy wywabiaja promienie uv. Dlatego wzystko jest takie bielutkie.
Dita ja czasem gotuje, ale ogolnie to tak jak ty, sloiczek do butelki, troche wody cieplej i heja wcinamy.
 
Z tego co wiem, to takie urzadzena nie emituja takiej dlugosci fal i tych uv jak slonce. Pamietam z dziecinstwa, ze pieluchy i inne takie szmatki suszylo sie wlasnie na swiezym powietrz, nawet jak nie bylo pelnego slonca.

ale mi sie dzis nic nie chce...
 
reklama
ulaaaaaaa grubsza sprawa :cool2:

milka pozbawilas kota jego klejnotow wiec bidul fiksuje
moje tez tak mialy ( kotow mialam w swoim zyciu chyba 100)
niestety po tym jak wprowadzila sie Lola , choc z innymi psami bylo git moja kocica dumnie wyprowadzila sie do sasiadow i wraca tylko jak lolki nie ma dluzej niz 4 dni
a tak to lezy na trawie podworko obok i pztrzy z pogarda hehe
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry