moj syn ma chyba zapalenie ucha... :-

sorry:
jestem u mamy, sciagnela mnie tu do malego.. maly non stop na rekach, rozpalony na maksa, jak dotknie ucha to wyje wnieboglosy...
lekarz bedzie o 16
na razie dalam ibufen i agantalgin (krople pbolowe do ucha) i maly sie uspokoil troche i zasnal
Boziu, przysiegam, nigdy tak zle nie bylo, nigdy tak zle nie wygladal
caly w wykwitach od goraczki i non stop placze
normalnie zrobilabym wszystko, zeby mu ulzyc...
i teraz mam wyrzuty sumienia, ze nie pomoglam mu w nocy... budzil sie co chwile z placzem, ale nie reagowalam... nie plakal za dlugo, wiedzial juz, ze nie przyjde.. i byl sam ze swoim cierpieniem :-(
matko chrystusowa
a rano wygladal calkiem niezle, nawet sie smial do mnie i lazikowal
ale tak szybko od pobudki go zapakowalam Dawidowi do auta (jechal rano do mamy go odstawic, bo planowo oboje mamy dzis zajecia), ze moglam nie zauwazyc po prostu
czuje sie ch...owo
masakra...