Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Ja też miąłam poród wywoływany z Olkiem. Sama chciałam, bo już się mały przeterminował a u cukrzyków to niebezpieczne.
Oj, czarna, gdybym ja miała poród ,,chciałam" to ,,bełoby bełogo..." Ja wspominam poród Alki - 2x pobyt w szpitalu tylko po to,żeby zobaczyć czy przypadkiem sie nie zacznie.... , potem zastrzyki kilka dni... nakaz drażnienia sutków (boże, jakie to upokarzające było - jak mnie ordynator uczył, jak drażnić sutki...), potem czopek i wysłuchiwanie jak to inna przyszła stwierdzila, że jej wody ochodzą - kroplówka, 2 godzny ii bylo powszstkim (z ta drugą...) ,kiedy mi rozwarcie ledwie na 3 cm sie zrobiło.... wreszcie pękł pęcherz plodowy - ok 13 godz po pierwszych skurczach i potem męczarnia - po kolejnych 12 godz - kroplówka i Alka na świecie.... 25 godz na porodówce to był szczyt moich możliwości psychicznych....
Sory, tak jakoś mnie wzięło na wspomnienia z moim pierwszym skarbem......
Natka ,,zaledwie" 14 godz - jak dla mnie to był komfort;-)



. Tak więc nie było wesoło. Wywołania, badania i cuda na widu ze mną robili a gówniara uparta. A z małą hmmmm jadąc do szpitala powiedziałam ze w sumie to ja nie do porodu tylko takie kamienie mam w podbrzuszu- taki ciężar.

a po 3,5 h Laura była:-)


ale cóż czasu nie cofne.