hehe,
kasia, sikam

"scierwo jest bez recepty"

dobry kwiatek

tez nie czaje, jak te lykane tablety przenikaja do pochwy, ale slyszalam, ze pomaga.
a co do mojego gina, mogl wspominac, tylko ze jak do niego ide mam _zawsze_ jakas infekcje, mniejsza lub wieksza i przepisuje mi jakies cuda lekarstwa i chyba sie na tym skupia ;-) zeby mnie w koncu wyleczyc ;-) a posiewow to mialam juz z milion. tylko w ciazy kiepsko z antybiotykoterapia. na pewno po ciazy i karmieniu sie ostro za to wezme, bo ilez mozna...
ja generalnie mam endometrioze i to stad chyba te powracajace zakazenia, do tego mam b. wrazliwa niunie, niemal po kazdym stosunku podraznienie, mimo zeli itp, wiec tez te mikro-ranki na pewno dzialaja niepozytywnie.. a przeca sie seksu nie wyrzekne.
a men zdrowy, nic go nigdy nie neka i gin wykluczyl, ze to on zaraza

wiec tylko moj pieprzony interes, grrr
a czuje sie po prostu koszmarnie, bez kitu jak po porodzie, identyko. nawet mi men przyniosl poduszke-kolko poporodowe z garazu

bo siedziec nie moge... co za straszny szajs, przysiegam.. ale mam juz kore debu i azucalen, to zaraz sobie usiade ;-) heh.... :-(