hej hej :-)
nie urodzilam ;-) bez obaw. ja moge tak do stycznia nogi sciskac, hehe
agutka, ja jakos tez zwykle na dwa razy, ale bylam juz tak zmeczona tym spacerem i wlazeniem pod gore, ze juz nie moglam myslec, ze mam jeszcze zejsc na dol i wtachac kolejny ciezar ;-) i wolalam naraz ;-) w sumie, co by nie bylo, juz bedzie o czasie ;-)
a co do barszczu, ja mam juz wsio przetestowane, kilka roznych rodzajow robie, bo uwielbiamy. w sensie, na rozna modle, na zakwasie naturalnym. ale winiary tez robilismy i nie smakuje jak ten z restauracji mojej ulubionej

tam jest jakis dziwny myk, myslalam, ze chodzi tylko o slodka smietanke i grzyby, ale nie

dodaja tam koki chyba, fakkk
jesu, mam dzis zly dzien jakis, maly znowu wstal o 7, ja o tej porze padam na pysk... i nie dal mi juz oka zmruzyc, bo D. w lozku, wiec mlody lazil po nas wte i z powrotem, znosil rozne syfy, az wstalam, kuzwa..
i zle mi, grrrr, nienawidze spac tak malo ;-) i teraz zla jestem, mlody mnie wkurza, bo notorycznie na mnie wisi, erghhhh