..aenye
Mama grudniowa'06
hej kochane!!!! wrocilam ;-)
dopiero godzinke w domu jestesmy, a ja zaraz znowu wylaze
malz mnie wyciaga na jakas impreza, bo jego frend wyjezdza pojutrze do fr na rok znowuz. no i ide na chwile, chociaz padnieta jestem, ze szok.
wyjazd superfajny, cudne zdjecia pokaze ;-) pogoda super, nie za goraco, nie zimno, idealnie! Fiolek malo jadl, mimo ogromnego wyboru - ciagle tylko frytki (sic!), ryz suchy i chleb bez niczego. na zmiane. ani miesa, ani warzyw, czasem troche arbuza. i mnostwo picia. ale teraz juz piknie wsuwa ugotowana napredce ogorkowa :-)
jedyny minus to nasze choroby, ciagle cos. ja od sraczkorzygaczki (3 dzien pobytu, ciaglo sie 4 dni scierwo), do dzisiaj chora - katar, kaszel, gardlo, teraz masakryczne zapalenie zatok. nie mowiac o pecherzu, po tygodniu dopiero znormalnialo. Masio, Dawid, Fiol to samo, tylko dzieci bez rzygania. ale i tak korzystalismy na maksa, wg zasady, ze wyleczymy sie u nas :-) ale juz jest niezle.
najbardziej hardcorowa byla podroz tam - Fiol mial chyba ze 40st goraczki, doslownie ryczal cala droge, bidul straszny.. wszyscy sie o niego pytali, a ten nawet nie mial jak sie polozyc i zdrzemnac, bo nie mial wykupionego miejsca :-( a na kolanach kiepsko :-( a ja rano dalam mu czopa i nie sadzilam, ze bedzie jeszcze potrzebny, bo do tamtej pory byl bez goraczki :-( i nie mialam nic na pokladzie :-(
no ale juz luz, koniec tematu ;-)
pozdrawiam i wiecej napisze pozniej! powiem tylko, ze Masio mnie zachwyca, bo juz czolga sie po calym domu i nawet udaje mu sie NA CZWORAKACH dwa kroki zrobic! a potem pada na pyszczydlo ;-) ale w pozycji startowej non toper :-) tak wiec lada dzien ruszy.. kiedy to tak uroslo!?..
tylko z butli picnie chce ni ch, dramat. jak raz mnie caly dzien nie bylo (wycieczka), to nie jadl caly dzien, pil tylko troszenke wody. dlatego na weekendy, kiedy bede w szkole, bede mu juz serwowac mafefke, japco i zupe jarzynowa. trudno, przeca jego nie zasusze, a i do picia butli nie zmusze
dobra, koncze :-) buziaki i stesknilam sie ;-)
nie wiem, czy Roni przekazala smsa? nie wiem, czy doszedl w sumie..
aha, Dita, ekspertko, jak juz wrocisz z Istebnej zarzuc jakims strzeszczonkiem! co sie dzialo? buziaki!!!!!!!!
dopiero godzinke w domu jestesmy, a ja zaraz znowu wylaze
malz mnie wyciaga na jakas impreza, bo jego frend wyjezdza pojutrze do fr na rok znowuz. no i ide na chwile, chociaz padnieta jestem, ze szok.wyjazd superfajny, cudne zdjecia pokaze ;-) pogoda super, nie za goraco, nie zimno, idealnie! Fiolek malo jadl, mimo ogromnego wyboru - ciagle tylko frytki (sic!), ryz suchy i chleb bez niczego. na zmiane. ani miesa, ani warzyw, czasem troche arbuza. i mnostwo picia. ale teraz juz piknie wsuwa ugotowana napredce ogorkowa :-)
jedyny minus to nasze choroby, ciagle cos. ja od sraczkorzygaczki (3 dzien pobytu, ciaglo sie 4 dni scierwo), do dzisiaj chora - katar, kaszel, gardlo, teraz masakryczne zapalenie zatok. nie mowiac o pecherzu, po tygodniu dopiero znormalnialo. Masio, Dawid, Fiol to samo, tylko dzieci bez rzygania. ale i tak korzystalismy na maksa, wg zasady, ze wyleczymy sie u nas :-) ale juz jest niezle.
najbardziej hardcorowa byla podroz tam - Fiol mial chyba ze 40st goraczki, doslownie ryczal cala droge, bidul straszny.. wszyscy sie o niego pytali, a ten nawet nie mial jak sie polozyc i zdrzemnac, bo nie mial wykupionego miejsca :-( a na kolanach kiepsko :-( a ja rano dalam mu czopa i nie sadzilam, ze bedzie jeszcze potrzebny, bo do tamtej pory byl bez goraczki :-( i nie mialam nic na pokladzie :-(
no ale juz luz, koniec tematu ;-)
pozdrawiam i wiecej napisze pozniej! powiem tylko, ze Masio mnie zachwyca, bo juz czolga sie po calym domu i nawet udaje mu sie NA CZWORAKACH dwa kroki zrobic! a potem pada na pyszczydlo ;-) ale w pozycji startowej non toper :-) tak wiec lada dzien ruszy.. kiedy to tak uroslo!?..
tylko z butli picnie chce ni ch, dramat. jak raz mnie caly dzien nie bylo (wycieczka), to nie jadl caly dzien, pil tylko troszenke wody. dlatego na weekendy, kiedy bede w szkole, bede mu juz serwowac mafefke, japco i zupe jarzynowa. trudno, przeca jego nie zasusze, a i do picia butli nie zmusze

dobra, koncze :-) buziaki i stesknilam sie ;-)
nie wiem, czy Roni przekazala smsa? nie wiem, czy doszedl w sumie..
aha, Dita, ekspertko, jak juz wrocisz z Istebnej zarzuc jakims strzeszczonkiem! co sie dzialo? buziaki!!!!!!!!
Ostatnia edycja:


dom do góry nogami 


chociaz taki mi numer odje.bal, za przeproszeniem, ze zadna z was by nie uwierzyla, a pisac nie moge. ale juz mi calkiem przeszlo, byle zrobil, co obiecal. jesu, o niebo lepiej tak sie klocic..!
normalnie na pal nabic to malo. az sie wierzyc nie chce. ale koniec tematu.
inna sprawa, ze dzisiaj znowu mialam zajecia, a ten znowu przez 6h nic nie zjadl. nic. za tydzien mam 10h zajec, nie wiem, jak on to wytrzyma.. D. chyba bedzie musial przyjechac z nim do mnie na wydzial.. terrorysta maly