matko boska dziewczyny!!!! alez jestem wkur...!!!!
nie moge az czytac, co napisalyscie, tylko sie wyzyje ;-)
generalnie taki problem: u nas pod blokiem jest jedno miejsce parkingowe (reszta nizej) - i trawniczek. oczywiscie debilni sasiedzi stawiaja auta na tym trawniczku i juz go praktycznie nie ma - rozjezdzony jak przy budowie. a ja regularnie, o ile trafiam, ze to miejsce jest wolne, ustawiam sie tak, ze oni nie moga na ten trawniczek wjechac, bo mnie to wk.., ze oni nam ryja pod samymi oknami jak jelenie na rykowisku - nie dosc, ze syf, to jeszcze mega halas, jak ktos sie w mokrej ziemi np zakopie.
i nieraz sie juz zdarzylo, ze ktos tam kogos na tym jedynym miejscu zastawil - trabilo sie i ta osoba odjezdzala. i tak bylo dzisiaj, schodze z Filipem i jeszcze ze szwagierka i Amelcia, a tu auto zastawione. trabie, czekam, nic. trabie drugi raz i wylazl koles - ten sam co nieraz juz odjezdzal - nagle z pyskiem, ze "On o dziesiatej bedzie wyjezdzal i jak chce, to moge wtedy wyjechac." i "ze jak piz.. parkuje i on mnie nauczy, jak sie jezdzi". ja do niego, ze sam jest pi.., skoro parkuje na naszym wspolnym trawniku, ze skoro chce miec gowno pod oknem to ja mu moge pogratulowac. on sie schowal, twierdzac, ze nie wyjdzie. a ja po straz zadzwonilam. przyjechali (on oczywiscie juz auto przestawil, bo sie wystraszyl), ale nie mogli nic zrobic, poza notatka - no bo nie bylo juz czynu. koles przy strazniku tak sie rzucal, ze tamten chcial juz mu za obraze mandat wystawic, no ale skonczylo sie na naszej dyskusji baaaardzo ozywionej, koles mega prostak, co chwile tylko przeklinal i sie powtarzal, i jeszcze z haslami "ja myslalem, ze ja sie w _kulturalne_ miejsce przeprowadzam, a tu mi dzieci od wpol do siodmej biegaja, to jest jakis busz!". no apopleksja mnie dopadla normalnie!!!
i ten do mnie, ze mam sie nauczyc jezdzic, bo tu sie 4 auta mieszcza! tak, na trawniku, gdzie niedawno jeszcze rosla swieza trawka i byly posadzone drzewka!!!
normalnie masakrycznie sie wk..lam, tak mu dogadalam, ze az nie wiedzial, co ma powiedziec. generalnie tez obiecalam mu, ze go tak zastawie, ze do konca zimy nie wyjedzie ;-) i ze tez mam na mandant 100zl i moze mi naskoczyc.
w sumie najbardziej mi zal, ze bedziemy miec wojne teraz. wiem az za dobrze, co znaczy ****jowy sasiad :-( a oni kuzwa pod nami mieszkaja centralnie! i jak tu jakas impreze zrobic teraz? no debilizm i wkurw...