oczywisice wszystko zalezy od srodowiska, ja tez naleze do tej uwazam mniejszosci gdzie podzila obowiazkow jest
u nas np cale zycie tata robil sniadania i przygotowywal kanapki do szkoly

, jak rowniez zakupy itp, mama zawsze wiecej pracowala jako ze prowadzi dzialalnosc gospodarcza a tata w urzedzie na etacie zawsze mial wiecej wolnego
u mnie teraz tez tak jest ze Tomek robi bardzo duzo, chociazby gotuje bo ja jestem lewa jesli chodzi o te sprawy

, pernie od czasu do czasu jakies wymyslne danie zrobie, czasami mni najdzie na jakies zwykle schaboszczaki i tez zrobie, ale generalnie jak jest obiad to ok, jak nie ma tez ok
ale mysle ze w jakis mniejszych miejscowosciach czy na wsiach to juz ten model sie nie sprawdza

i jest wlasnie tak jak pisza w tym artykule
pracowalam kiedys z dziewczyna z mazurskiej popegieerowskiej wioski i co ona opowiadala to wlos sie na glowie jezyl...
ale np terror laktacyjny to juz przezylam na wlasnej skorze i juz tu kiedys pisalam ze o malo co nie wpadlam w mega depresje z tego powodu ze moje dziecko nie chce jesc z piersi, na szczescie mam wokol siebie zyczliwych, normalnych ludzi ktorzy mnienie zdolowali, ale kazda wizyta u lekarza to bylo tlumaczenie dlaczego nie karmie piersia


brak intymnosci w szpitalach i przedfmiotowe traktowanie to tez raczej norma, takich szpitali jak w "na dobre i na zle" to sie raczej nie spotyka..