No to wam napisze jakie jest moje zdanie na temat szkoły
Nie jestem fanką naszego systemu edukacji, o nie! i głośno o tym mówię
jestem również przeciwniczką zadawania zadań domowych - od tego jest szkoła, żeby się dzieci uczyły - najlepiej do 17:00, z tym, że powinien być darmowy obiad i pomoc nauczycieli w odrabianiu zadań, a także, żeby były w niej zajęcia dodatkowe - oddajesz dziecko na 8:00 do szkoły i odbierasz o 17:00 nie po to, żeby odrabiać z nim lekcje (też jestem temu przeciwna!), ale, żeby razem spędzić czas - iśc na basen, do kina, na dodatkowe zajęcia - bez stresu, bez lęku, na relaksie
wracamy do domu, robimy kolację, rozmawiamy, wspólnie jemy i nigdzie się nie spieszymy, bo przecież nie trzeba siedzieć do 22 nad lekcjami, prawda? jest spokój, dziecko jest nauczone, nie potrzebuje korepetycji....
no ale tak nie ma niestety
dziewczyny - działacie wg własnej intuicji oraz informacji od pań w przedszkolu - ona wiedzą, na jakim poziomie jest wasze dziecko i czy jest gotowe do szkoły - zapytajcie i nie uważajcie, że to jest atak na was

po prostu posłuchajcie nauczycielki z przedszkola, myslę też że nie powinno się posyłać dzieci z jednej rodziny do tej samej klasy/szkoły, tak samo z rodzeństwem (jedna szkoła/różne klasy) - bo zawsze może się stworzyć niezdrowa rywalizacja, podsycana rodzinnie i dziecko może mieć duuuuże kłopoty potem i żale - no to po co???
jeśli mam wybór - mała, przyjazna szkoła to puszczam dziecko za rok do I klasy, jeśli jest moloch to raczej czekam jeszcze rok, ale na pewno wybiorę małą szkołę, puszczę Natalką i zobaczę - zawsze mogę ją zostawić jeszcze raz w I klasie
a co systemu edukacyjno-wychowawczego w Polsce to powiem tak: jest zły
materiłu jest stanowczo za dużo, wszystko przerabiane jest w pośpiechu, byle jak (czy bylejak?), bez utrwalania, na pamięć, bez umozliwiania realizacji teorii w praktyce, niestety schematyczne myslenie tworzy bezmyślne społeczeństwo - szare, nijakie, przeciętne, bezradne, niszczy kreatywność, bo przecież jak ktoś jest uzdolniony artystycznie, to niestety od podstawówki jest to mu wytykane, że może i ma szóstki, ale z tzw. "michałków" - a one się nie za bardzo liczą dla nauczycieli.
Żeby zmienić polską szkołę, to należałoby zacząć od postaw nauczycielskich i ich chęciach do pracy.
No to chyba tyle, rozpisałam się
jak coś sobie przypomnę, to dopiszę
buźka
