• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

.::: Mamusie kwiecień 2014:::.

Rety ale mam dzisiaj kryzysowych dzien. W pewnym momencie plakalismy w trojke - Ignas bo go Tymek obudzil a jest marudny bo juz jedna gorna jedynka praktycznie sie przebila, a druga jest w trakcie, jutro pewnie bedzie. Tymek ryczal bo zrobil kupe w majtki i nie chcial sie przebrac, a ja bo wsrod tego placzu zalamana bo mi Tymek wpadl w zabloconych butach na swiezoumyta podloge. Na co wszedl maz rowniez w brudnych butach i zapytal czym ja sie przejmuje!! Wrrrrr....Teraz juz mi lepiej bo chyba moje zdenerwowanie siegnelo zenitu i teraz juz tylko lepiej moze byc :-)

Oj tak sprzety domowe sa najlepsze. A do telefonu lub pilota to potrafi tak szybko przypelzac jak do niczego innego. No i do jedzenia lub picia naszego tez sie strasznie wyrywa.

Milenka u nas nawet nasivin nie pomaga na ten Ignasia katar. Ja juz nie mam pomyslu jak go zwalczyc. Zostaje mi jedynie opcja inhalatora. Jak dzisiejsza noc bedzie taka jak wczorajsza to chyba jutro pojade do jakiejs apteki i kupie jakis inhalator. Bo cos czuje ze mlody nie bedzie taki jak jego niechorujacy brat i ze infekcje gorzej mu sie beda ciagnely. Juz drugi raz katar mu sie tak dlugo ciagnie. Dobrze chociaz ze to tylko katar.
 
reklama
MARCIA a Ignasiowi spływa ten katar z nosa?bo mojej nie,tylko jak psikną sola i potem ściagam to trochę katarku jest,ale charczy jakby jej przyblokował coś.Też czekam jak bedzie z chorobami i myśle nad inhalatorem,dla syna nie był potrzebny,teraz zobaczymy.Czytałam tez że przy ząbkowaniu może charczeć dziecko,to prawda?
A dnia współczuję,za to na wieczór proponuje lampkę wina dla rozluznienia;-)
 
A tak poza tym to czy wasze dzieci też tak uwielbiają różnego rodzaju sprzęty? Julek jak zaczarowany może przyglądać się jak robimy kawę w ekspresie, odkurzamy, suszę włosy, itd.

U nas też ulubione "zabawki" to komórka, myszka i piloty do tv :-) już dziarsko wyciąga łapki i całym ciałkiem wyraża "daj! daj! daj", podobnie ma jeszcze z kubkami i butelkami, aż czasami się człowiek chować z piciem musi żeby dziecku szkoda nie było, z jedzeniem tak samo: gapi się że mało się nie udławimy i wodzi oczkami za każdym kęsem z rozdziawioną paszczą i tylko ślinę przełyka. Komedia :D

Nie chcę zapeszać, ale dzisiaj już 3 dzień Olcio jest rozkoszniaczkiem, wczoraj wieczorem to już bił rekord uśmiechania i wesołego popiskiwania. Takie dziecko to ja rozumiem :-)

Oj tak tak: piloty, klawiatura od komputera, smartfon, tablet - wszystko jest lepsze od normalnych zabawek:tak: CZęsto jak coś robię w kuchni to sadzam Emmę w bujaczku i wczoraj np patrzyła jak zaczarowana w piekarnik jak się ciasto piekło, wcześniej z upodobaniem przyglądała się pracy miksera, dzisiaj siedziała w bujaczku przed pralką robiącą pranie a ja w międzyczasie psa obcinałam:-D

Viltutti - czyżby Olo się naprawił??? Tfu tfu żeby nie zapeszyć:tak:

Ostatnio przyjechała znajoma z Anglii z maluchem który ma 9 miesięcy i tez się chciała umówić na bioderka (oczywiście prywatnie) to babeczka w rejestracji na nią nawrzeszczała że co tak późno, że to podstawowe badanie do ukończenia 6 tygodnia życia. Całe szczęście wszystko było ok, ale w Anglii takich badań nie wykonują.
Truskawkowa Mi się strasznie podoba pomysł z wyjazdem :-)
Kroczku Mi się czasem wydaje że mam nadludzkie siły wchodząc na 3 piętro (bo windy nie mamy) z Małą pod pachą, dwiema siatkami wypełnionymi zakupami, torbą Małej też z dopakowanymi zakupami i psem :-) a ostatnio rozbawiła Mnie moja siostra która nie ma dzieci i przez chwilę potrzymała Małą i mówi ale Mnie ręce bolą aż drżą muszę odpocząć :baffled::confused:

W Anglii tak jak i w Irlandii nie ma usg bioderek, nie da się zrobić nawet prywatnie:no: . Dlatego prawie wszyscy Polacy lecą z dziećmi do Polski, żeby je zrobić tylko czasem jest już za późno.
Mnie nie dziwi, że jak ktoś nie ma dzieci to po chwili ręce mu opadają. Ja tak miałam zanim się Emma nie pojawiła, i przez pierwsze tygodnie, mimo że była chudzina to też mnie ręce bolały i drżały a teraz jak wszystkie mogę ją na jednej ręce nosić a drugą dzwigać zakupy i jest git:tak:



Rety ale mam dzisiaj kryzysowych dzien. W pewnym momencie plakalismy w trojke - Ignas bo go Tymek obudzil a jest marudny bo juz jedna gorna jedynka praktycznie sie przebila, a druga jest w trakcie, jutro pewnie bedzie. Tymek ryczal bo zrobil kupe w majtki i nie chcial sie przebrac, a ja bo wsrod tego placzu zalamana bo mi Tymek wpadl w zabloconych butach na swiezoumyta podloge. Na co wszedl maz rowniez w brudnych butach i zapytal czym ja sie przejmuje!! Wrrrrr....Teraz juz mi lepiej bo chyba moje zdenerwowanie siegnelo zenitu i teraz juz tylko lepiej moze byc :-)
No to nieźle dzały Ci dzieci popalić. Dobrze, że już lepiej.

A u nas przygotowania do przyjazdu kuzyna męża wraz z żoną idą pełną parą (w końcu chrzest już w przyszłą niedzielę), sprzątamy, układamy i w ogóle staramy się chyba, żeby wyglądało że posiadanie dziecka wogóle nam życia nie zdeorganizowało:-D. Ale z drugiej strony fajnie, że ktoś przyjeżdża bo przynajmniej chałupka na tym zyska:tak: Dziś zyskał pies bo już jest wyszorowany i przystrzyżony i wygląda super:-)

PS Dozbierałam wczoraj kasztanów. Będzie zapas na cały rok:-D
 
Ostatnia edycja:
Marcia, też braliśmy te krople co Wy i też nie pomogły. Teraz przepisano nam robione które są świetne, dwa dni wkraplania i prawie nie ma kataru. Mają taki skład ( albo podobny bo niewyraźnie na etykiecie nabazgradne ): gentomycyni 0,08, ephetoninum 0,02, hydrocortison 0,02, aqua. ( piszę Ci skład bo Ty jesteś medyczna, to może Cię zainspiruje ;). Tanie nie są, ale sprawdziły się super.
Gorzej z kaszlem, bo się nie nasila ale nie mija, bo mały wymiotuje przy syropie, więc muszą nam inhalacje wystarczyć.

Dzisiaj wyszła mu druga dolna jedynka :D
I jest moja mama na niecałe 2 tygodnie więc będzie wybawieniem, zwłaszcza że mąż jedzie w kilkudniową delegację.

Kasztany pod łóżeczkiem są :) Olo śpi lepiej, ale o 5 już rozpoczyna dzień. I póki co, zgrzeczniał :-)
 
No wlasnie jemu z nosa nie leci tylko charczy strasznie. Jak mu psikne woda morska to wyciagam mu troche glutow ale i tak charczy. Viltutti dzieki za skad. Ale te krople to z antybiotykiem i ze sterydem a moj nawet przy tym katarze nie kaszle wcale. I tez sie zastanawiam czy to czasem nie od tych gornych jedynek to wszystko. Tym bardziej nie chce mu antybiotyku dawac.

Madzikm podziwiam za organizacje chrzcin w domu. Ale masz racje ze dom na tym zyskuje :-)
 
Moje Wypieki | Szarlotka sypana

Zrobiłam z tego przepisu i nawet da się zjeść ;) nastawilam się na dno i 5 metrów mulu ale wyszło raczej jak miało wyjść.
Bałam się zakalca wiec zrobiłam tylko na pół i wszystkie jabłka na raz. Tylko ze jabłka pikroilam zamiast scierac bo bałam się ze za dużo soku puszczą. Czuć w niej to masło ale jak ktoś lubi kruche ciasto lub ciasteczka maślane to jest ok :)

Jeżeli chodzi o nasivin to mi od razu babka w aptece mówiła ze to nie spray bo często ktoś z reklamacja przychodzi. .
 
Goście jednak będą dopiero w poniedziałek. W sumie dobrze, bo Kinga spała może godzinę przez cały dzień, więc nic nie zrobiłam.
I ja już mam kasztany, leżą pod łóżeczkiem i zobaczymy ;-) Tylko ciekawe co mąż powie jak je zobaczy po powrocie :-p

Milenka
no nie o takie rozpieszczanie mi chodziło, ale tak jak napisałaś tak naprawdę rozpieszczanie nie znaczy nic dobrego, ale w sumie nie wiem jak określić to o co mi chodzi, może dopieszczanie :-)

Marcia, Milenka i inne mamy starszych, niechorujących dzieci a może nasze starszaki nie chorowały, bo nie miały się od kogo zarazić :eek:
Moja Angela zasmarkana i boję się, że Kinga może się od niej zarazić, ale co poradzić.
Madzik powodzenia w przygotowaniach :tak:

Viltutti
fajnie, że będziesz miała pomoc podczas nieobecności męża.
Mi było bardzo fajnie jak moja mama była i to już nie o samą pomoc chodzi, ale o to że nie musiałam sama siedzieć.
No ale mąż już we wtorek wraca :-):-):-)
 
Hmmm, jakbym wiedziała że to takie składniki, to prawdę mówiąc pewnie bym się nie zdecydowała podać małemu. Bo jestem przeciwniczką takich leków, jedynie w ostateczności. No, ale z drugiej strony katar miał ogromniasty szczególnie w nocy, aż bulgotał więc w takiej skali katar u maluszka to masakra. No, ale dam mu jeszcze ze 2 dni i wystarczy.

A ja, pierwszy raz od pół roku zostałam sama w domu :szok: mąż wywiózł moją mamę na szoping a małego zabrał do teściów. Tak więc mam godzinę dla siebie. Poskładałam pranie, zaraz idę robić sałatkę a jak zdążę to poprasuję chłopu koszulę na wyjazd.
Ciekawe jak niunias zniesie taką separację od mamusi. Mi smutno bez niego :angry:
 
A propos wkladania do buzi wszystkiego to zostawilam chlopakow na chwile w pokoju na podlodze. Wchodze a Tymek w jednym koncie probuje dzwigac konika bujanego a w drugim koncu pokoju Ignas obgryza brata buty!! Pisalam wam juz kiedys ze jest zafascynowany tymi butami bo sa czerwone :-) teraz postanowil przetestowac czy tak samo dobrze smakuja jak wygladaja ;-) haha a przed chwila Ignas ugryzl Tymka w ucho bo lezeli razem na lozku. Oj ciekawie sie zapowiada!
 
reklama
Marcia - a to mnie rozśmieszyłaś z tymi butami:-D:-D A może Ignaś głodny był:-D:-D

Edysiek - mój też na początku był sceptyczny co do kasztanów i nawet coś tam fuczał pod nosem jak mu kazałam kijkiem je strącać z drzewa, a wczoraj to sam napychał reklamówkę:-D:-D Jednego kasztana nawet sobie zostawił na szczęście w kieszeni bo mu się przypomniało, jak jeszcze jako zakochana, niezamężna para też nosiliśmy po kasztanie w kieszeni:tak:


Mój dzieć dzisiaj, nie wiem jak, ale przekręcił się w bujaczku, i jak wróciłam po jakiejś minucie to wisiała głową w dół jakieś 10cm nad podłogą a nogi miała w górze:szok::szok: Zaznaczam, że była przypięta:szok: Jak one to robią???? No jak??? Nie wiem:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry