Kroczku oczywiście, że ktoś mi podmienił dziecko? Mikołaj, Dzieciątko, czy kto tam jeszcze przychodzi na Gwiazdkę, nieważne. Dajcie mi go to go ozłocę :-)
Marcia jak w górach? Chłopaki szaleją na śniegu?
Madzikm ja również jestem zachwycona macierzyństwem. Patrzę czasami na Julka i przepełnia mnie tak ogromna miłość do niego, że aż dech zapiera

Małe kochane cudo
Viltutti, Milenka, a może pozwólcie dzieciom jeść tyle ile chcą. Może taka ich natura i jak zaczną chodzić to trochę stracą. A jak nie to wtedy dopiero zaczniecie się martwić.
Edysiek ja już zupełnie nie przejmuję się tym co powinnam, a czego nie powinnam podawać dziecku do jedzenia. Dzisiaj byliśmy w chińskiej restauracji i dałam Julkowi spróbować trochę zupy. Siorbał aż miło i jak już mu nie chciałam podać drugiej łyżki to rozdarł się na całą knajpę. I tym sposobem wytargował sobie 5 łyżek

Później natomiast dostał na swój talerz trochę ryżu z mojej porcji i zajadał, aż mu się uszy trzęsły.
Pisałyście o jedzeniu. U nas jest teraz super i wygląda to tak:
8.30 - 120 ml kaszki,
11,30 - 125 g deseru owocowego,
14,00 - 120-150 ml zupki;
17,00 - 100 g jogurtu lub 125 g twarożku z owocami,
19,30 - 180 ml kaszki
2-3 nad ranem - cycek do oporu
W międzyczasie podaję też kawałek jakiegoś owoca oraz ciasteczko lub wafelka ryżowego.
U nas sielanki ciąg dalszy. Nie oznacza to oczywiście, że Julko nagle stał się mega grzeczny, bo ciągle wymaga stałej uwagi i nawet na chwilę nie pozwala nam się od siebie oddalić, no ale już tyle nie marudzi. Nie musimy go ciągle nosić na rękach po całym mieszkaniu, a wystarczy, że siedzimy z nim na dywanie i pozwalamy się po sobie wspinać, bo odkąd odkrył wstawanie to już nie chce nawet przez chwilę siedzieć. Dzisiaj zresztą miałam super dzień, bo Julko obudził się o 7,30 i nawet nie wiem kiedy mąż zabrał go do drugiego pokoju żebym jeszcze mogła pospać. Tym sposobem wstałam o 9, pobawiłam się z Małym chwilę, Ubrałam go i mąż zabrał go na 2 godzinny spacer, a ja w tym czasie poczytałam książkę. No idealna niedziela :-)