A ja z opóźnieniem życzę Wam naprawdę dobrego 2015.
W sylwestra zrobiliśmy sobie z mężem porządkowe rewolucje i do tej pory nie mogę wszystkiego ogarnąć. Dzieci trochę chorował na święta, ale już jest ok. Tylko Misiu dalej wysypany i ciągle nie mam pojęcia od czego :-/
Dla mnie wolne mogłoby być cały czas - bo dwójkę i tam mam w domu, a tak dochodzi mąż do pomocy. W domu trochę jeszcze zostało do zrobienia (szczególnie ogarniecie papierów i podsumowanie roku w firmie) a tego jak jestem sama raczej nie zrobię.
A poza tym u nas ciągle 7 zębów (na dole jedna dwójka się zgubiła, ciekawe kiedy się znajdzie ;-)) Misiek już probuje sam stać, a raczkowanie i siadanie ma opanowane do perfekcji. Jak ma dobry humor to rodziców w ogóle nie potrzebuje - siostra go nakarmić, napoi i zabawy. Dobrze, że nie próbuje go jeszcze przebierać. Choć oczywiście ubrania mu szykuje :-) na dwór za to chusta dalej najlepsza (i w takich chwilach cieszy mnie, że jest taki drobny) więc muszę sobie jakieś specjalne ubranie sprawić, bo w ciuchach męża wyglądam nieszczególnie ;-)
Powiem Wam, że mi też się jeszcze brzuszek marzy ;-) ale patrząc racjonalnie nie byłoby to najmądrzejsze. Zobaczymy co czas pokaże (na razie mam czas bo po 2x cc wypadałoby dać chwilę odpoczynku organizmowi). I pewnie gdybym się zdecydowała to mógłby mi się taki Olek trafić, bo obiektywnie patrząc moja dwójka jest bezproblemowo owa. Na razie trzymam kciuki za starania Katjuszki i Madzioliny.
Marcia - szybkiego powrotu do zdrowia!
Truskawkowa - trzymam kciuki żebyś znalazła dobrego lekarza. Może to alergia na jakiś dodatek do żywności? U siebie tak obstawiam, bo żaden z typowych produktów, sam z siebie nie wywołuje reakcji.