Dagmar własnie! Jak dzidzius pokonal spirale to da rade!
Ja bylam dzis z rana na pobraniu krwi, jak juz Wam mowilam to boje sie, ze zemdleje, ale moj misus mnie zawiozl- co bylo nie do przewidzenia, bo on tak rano sie nie zrywa!
Weszlam do gabinetu i odrazu powiedzielam, ze zawsze mi slabo (zawsze tak mowie :-)) A pielegniarka taka mila, zaczela pytac, ktory to miesiac itp, troche myslalam o tym pobieraniu, ale tragedii nie bylo, 4 fiolki pobrala! Jest super, nie zemdlalam, a 01.10 mam wizyte i beda wyniki, mam nadzieje, ze wszystko ok, bo ja sie boje jakis chorob, ktore moga wyjsc- rak czy cos w tym stylu...
A w pracy od rana mega stresior! Afera jakas wyszla i beda wyciagac konsekwencje, moze beda mnie chcieli zwolnic? Eh... Powinnam isc na zwolnienie, bo ta praca mi tyle strsu przynosi, ze nie powinnam miec go tyle :-(