katjuszkaa
Fanka BB :)
Tia... znowu pijaństwo widzę
Madzik udanej podróży jutro :-) Przy następnej wizycie zapraszam do mnie, pewnie nowe Bobo już będzie na świecie ;-)
Milenka... mhm wstyd, że się jeszcze nie spotkałyśmy.. choć nie ukrywam, że ja ostatnio trochę jednak i z czasem i siłami na bakier.. ;-)
Sluchajcie wpadłam Wam sprzedać pomysł co robiłam dziś z moim dzieckiem przez godzinę.. tzn zapewne nie z każdym się coś takiego uda, bo raz dziecko musi mieć "skrzywione" smaki, a dwa K fascynuje się wszystkim co ma jakąkolwiek formę zbliżoną do kulki.. A więc zahaczyłam o sklep wracając z pracy i mi granat w oko wpadł.. myślę, kupię, K jest dziwna to może jej posmakuje. Przychodzę do domu, a niania lekko mnie wyśmiała stwierdzając że nie ma bata, żeby K to chciała jeść.. A więc to było najlepiej wydane 6zł w tym tygodniu. Nie dość, że zjadła pół to jeszcze prawie kulka po kulce.. co dało nam godzinę zabawy.. mnie wybierania, a jej jedzenia i karmienia mnie.. Taki relaks jak dawno nie zaznałam
Bawcie się dobrze i nie pijcie za dużo ;-)
Madzik udanej podróży jutro :-) Przy następnej wizycie zapraszam do mnie, pewnie nowe Bobo już będzie na świecie ;-)
Milenka... mhm wstyd, że się jeszcze nie spotkałyśmy.. choć nie ukrywam, że ja ostatnio trochę jednak i z czasem i siłami na bakier.. ;-)
Sluchajcie wpadłam Wam sprzedać pomysł co robiłam dziś z moim dzieckiem przez godzinę.. tzn zapewne nie z każdym się coś takiego uda, bo raz dziecko musi mieć "skrzywione" smaki, a dwa K fascynuje się wszystkim co ma jakąkolwiek formę zbliżoną do kulki.. A więc zahaczyłam o sklep wracając z pracy i mi granat w oko wpadł.. myślę, kupię, K jest dziwna to może jej posmakuje. Przychodzę do domu, a niania lekko mnie wyśmiała stwierdzając że nie ma bata, żeby K to chciała jeść.. A więc to było najlepiej wydane 6zł w tym tygodniu. Nie dość, że zjadła pół to jeszcze prawie kulka po kulce.. co dało nam godzinę zabawy.. mnie wybierania, a jej jedzenia i karmienia mnie.. Taki relaks jak dawno nie zaznałam

Bawcie się dobrze i nie pijcie za dużo ;-)

poza tym u nas po staremu, czyli tempo życia zawrotne. O. nieustannie zglutem ale do złobka chodzi, co raz bardziej ochoczo. Panie go wychwalaja, ze grzeczny, wesoły i jest jednym z najmniej problematycznych dzieciaków, a dodam ze jest najmłodszy bo poslalam go do starszej grupy 2+. A, no i ze śliczny i słodki ;-) nie ukrywam, ze nie spodziwalam się takiego sukcesu ze zlobkiem. Ja z pracy jestem tez ogromnie zadowolona i w cichosci serca liczę ze nie skończy się tylko na stażu. Za chwile październik i przeprowadzka 
Mąż za tydzień już będzie to już nie zabraknie.