Na obozie miała 3 posiłki (w tym obiad z którego się wytaczała niemal, bo z deserem, a ona mimo że chuda to z apetytem), do dyspozycji cały czas woda. To były obozy łyżwiarskie i na lodowisko dostawali 2 śniadanie. Faktycznie jak wiesz, że może obiad mu nie podpasować i nie zje to lepiej żeby miał zapas gotówki na jakąś drożdżówkę. Organizator powinien poinformować o ilości posiłkach, o jakiś suchych prowiantach na wycieczki itp
Obozy teraz są inne niż za naszych czasów, nafaszerowane zajęciami i atrakcjami i dzieciaki fizycznie nie mają czasu na wydawanie kasy. nie wiem jak jest na zielonych szkołach, mogą mieć więcej swobody i możliwości wydawania.
Moja też na podwórko bez kasy się nie rusza, co i rusz z koleżankami do Żabki po chipsy, lody itp, ale każda płaci za siebie, żadnego stawiania nie ma, jakiś cwaniaczek się trafi i weź mu sponsoruj cały czas